niedziela, 26 października 2014

rozdział 8

                                                                               Kate
Mineło już kilka dni od kolacji z dziewczynami i tej fatalnej dla mnie wiadomości w radiu. Jak on mogł wyjechać i nic mi nie powiedzieć? Dlaczego on mi to zrobił? Po tym wszystkim złapałam jeszcze większego doła, już wogóle nie wychodziłam z domu. Zadręczałam się pytaniami co takiego zrobiłam, że on mnie tak potraktował. Nawet zapomniałam o chłopaku którego walnełam drzwiami w nos. Nikt mi nie zastąpi Justina.


                                                                       Justin
Mineło już kilka dni od kiedy nie widziałem jej pieknych oczu, ust, ciała......... tak bardzo za nią tęsknie. Może powinienem zostawić trase i wrócić? A co jeżeli mnie nie będzie chciała wysłuchać i mnie zostawi? Nie, na pewno do mnie wróci, wieżę w to z całego serca. Tylko jak tu ją przeprosić za to co zrobiłem? Może wysłaś po nią limuzyne i żeby ją przywiezili na koncert który odbędzie się blisko naszego miasta i to tam zrobić wszystko? To chyba będzie najleszy pomysł :D. No to zabrełam się do działania. Wszystko już załatwione. O wszystkim poinformowałem mame Kate i Alfredo i Kenego. Udało mi się załatwić, że to już jutro się wydarzy.
 
I nadeszedł ten piękny i jakże stresujący dzień. Od rana mnie stres przepełniał. Moja stylistka uszykowała mi najbardziej szykowne ciuchy. W głowie układałem sobie co ja moge jej powiedzieć żeby mi wybaczyła. Ja ją tak bardzo kocham i wiem że ona mnie też. Wiem to bo to czuje gdzieś tam w sercu.
 
                                                                Kate
Siedziałam sobie w pokoju jak ktoś zadzwonił do drzwi. Mama krzykneła żebym zeszła i otworzyła chociaż ona była bliżej. No ale coż poszłam. Jak szłam do drzwi to mama wstała z fotela i szła zamną. Pomyślałam sobie że coś ona kąbinuje tylko jeszcze nie wiedziałam co..... Otworzyłam drzwi i mnie zamórowało a mama zaczeła się uśmiechać od ucha do ucha. Za drzwiami stał wysoki facet w średnim wieku ubrany w garnitu z bukietem czerwonych róz w ręku, a za nim wyłaniała się piękna i długa czarna limuzyna. Wogóle niewiedziałam o co chodzi. Miły pan powiedział, że mam się ładnie i szybku wyszykować bo zaraz będziemy jechać. Dalej nie wiedziałam o co chodzi. Mama nagle pociągneła mnie do mojej garderoby i zaczeła buszować po moich ciuchać. Ja dalej nie wiedziałam o co chodzi :
- Mamo o co tu chodzi????
-Przepraszam córcia ale nie mogię ci nic powiedzieć bo obiecałam dochować tajemnicy....
-Ale komu to obiecałaś???- powiedziałam zniecierpliwiona troche już.
- No przepraszam ale tego też nie moge powiedzieć. A teraz chodzi musisz się szybko wyszykować.
 
 
 Musze przyznać że moja mama ma bardzo dobry gust do ciuchów, ale nie wiem po co tak elegancko. Ładnie mnie też tylko pomalowała i byłam już gotowa. Załozyłam tylko czarny zwykły płaszczyk i już mogłam jechać tylko nie wiem do kąd. Wyszłam z domu a miły pan podła mi rękę a ja ją złapałam. Odprowadził mnie do limuzyny i otworzył mi drzwi a ja grzecznie wsiadła i pomachałam mamie a pan zamknął drzwi.
                                                               Godzine póżniej
Dojechaliśmy pod wielką hale a ja nadal nie wiedziałam o co chodzi. Podjechaliśmy od tyłu i oczywiście pan otworzył mi drzwi i wprowadził do środka. Słyszałam głośną muzyke i pomyślałam, że to koncert. Ale nie wiedziałam po co ja tu jestem potrzebna. Stanełam za sceną i to co zobaczyłam mnie zamórowało.

                                                              Justin
Nadeszedł czas kiedy w słuchawce podczas koncertu usłuszałem że Kate jest już za sceną. Momentalnie przerwałem koncert:
-Halo, przepraszam ale musze przerwać koncert, ponieważ musze kogoś przeprosić bez kogo nie moge normalnie żyć i funkcjonować jak normalny facet. Przeproszę włeśnie tą osobe na waszych oczach. Kate prosze przyjdzi tu.- mój tancerz wprowadził ją na scene. Kate była bardzo zaskoczona.
Usiadła na krześle na środku sceny a ja zaczołem mówić:
- Kate kocham cię najmocniej na świecie. Przepraszam cię za to, że nie powiedziałamci, że wyjeżdzam ale bałem się, że będziesz zła i to był najgorsza rzecz jaką mogłem zrobić. Jestem idiotą za to co ci zrobiłem ale cię tak bardzo kocham i chcę żebyś mi wybaczyła i została moją dziewczyną.....- nie dokonczyłem bo Kate rzuciła mi się na szyje i się wtuliła. Nie spodziewałem się takiej reakcji.
-Też cie kocham... Nie mogłam przestać mysleć dla czego sie nie odzywasz i co ja takiego zrobiłam złego że się nie odzywasz. I wybaczam ci wszystko co złe. Ale proszę nie rób tego więcj....- powiedziała mi to wszystko na ucho. 
Jak tak staliśmy na scenie to dałej jej łańcuszek z serduszkiem w grawerem ,, na zawsze razem". Odprowadziłem Kate za scene i pożądnie ją pocałowałem, a ja szczęsliwy mogłem skończyc koncert. Po koncercie poszliśmy na kolacje do drogiej restauracji a potem do hotelu bo już było późno. ( Tylko nie myślcie że coś bylo więcej, na razie nam sie nie śpieszy do tego ). Tak o to szczęsliwy poszliśmy spać.




***********************************************************************************
I o to nowy rozdział po strasznie długiej przerwie ;( przepraszam bardzo mocno ale nie mam zabardzo dużo czasu na pisanie :/ mam strasznie dużo nauki i treningów. Ale postaram się teraz to nadrobić :D       czytasz to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza :P

niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 7

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Kate 

Minęły dwa dni, odkąd ostatni raz widziałam Justina. W żadnych gazetach na szczeście  nie było naszych zdjęć z naszej nieudanej kolacji, jedyny plus z tego zdarzenia. Justin się nie odzywał, a ja nie chciałam być nachalna, więc nie próbowałam do niego dzwonić, mimo że za każdym razem jak brałam telefon do ręki miałam ochotę. Nie byłam pewna czy jest na mnie obrażony czy po prostu musimy poczekać aż cała ta drama o naszym wyjściu się uciszy.

Po południu, gdy rodzice byli w pracy siedziałam w swoim pokoju czytając "Igrzyska Śmierci". Nie mogłam chodzić jeszcze do szkoły, ponieważ lekarz tak powiedział, więc musiałam się nudzić w domu. Oczy mi się zamykały od czasu do czasu ze zmęczenia, gdy czytałam. Poprzedniej nocy nie spałam za dużo, ponieważ myślałam o Justinie. Ja naprawdę się w nim zakochałam. To tylko dwa dni, a ja już tak bardzo tęsknię. Tęsknie za jego dotykiem, jego uśmiechem, jego wszystkim.

- Kate, jesteś w domu?- otworzyłam szybko oczy, gdy usłyszałam moją mamę krzyczącą moje imię.
- Tak mamo, jestem na górze- odpowiedziałam szybko siadając na łóżku. Rozejrzałam się dookoła, zobaczyłam książkę leżąca na podłodze i telefon pomiędzy poduszkami. Musiałam zasnąć. Założyłam szybko kapcie na nogi i wyszłam z pokoju nie sprawdzając nawet telefonu, bo i tak nie było żadnej wiadomości.
- Dzień dobry kochanie- usłyszałam głos mamy, gdy weszłam do kuchni- wychodzisz gdzieś dziś?-spytała wyciągając zakupy na blat.
- Dzień dobry- odpowiedziałam biorąc jabłko do ręki- nie, raczej nie- powiedziałam i ugryzłam jabłko. Mama już nic nie odpowiedziała tylko wzięła się za robienie obiadu. Wątpię aby wiedziała, przez co przechodzę, ale wiedziała, że lepiej się nie odzywać- a może jednak gdzieś wyjdę- powiedziałam szybko i pobiegła do swojego pokoju.

Justin

Dwa dni temu spieprzyłem wszystko pomiędzy mną, a Kate. Gdy odwiozłem ją do domu pożegnałem się i w tym samym momencie zadzwonił do mnie Scooter. Dowiedziałem się, że zrobiłem bardzo dużą dramę zabierając Kate do restauracji, a, poza tym to powiedział że jadę w trasę za dwa tygodnie.

W ten sam dzień spakowałem się, pożegnałem się z rodziną i musiałem wrócić do Los Angeles, aby wszystko przygotować do trasy. Nie dzwoniłem do Kate, co mógł bym jej powiedzieć " hej Kate,muszę wyjechać w trasę, miło było Cię poznać, może jak wrócę to się spotkamy", to by było najgorsze co mógłbym zrobić. Nie byliśmy parą. Wiedziała, że ją lubiłem, kochałem, powiedziałem jej to, ale to, by nie wypaliło, ona potrzebowała kogoś, kto będzie przy jej boku cały czas, a nie kogoś, kto przyjeżdża do domu raz na kilka tygodni. Mam nadzieje, że kiedyś to zrozumie.
- Justin, jesteś gotowy?- usłyszałem głos Alfredo, który wszedł do pokoju. Mieliśmy spotkanie w sprawie trasy, musieliśmy wszystko omówić i dokonać różnych decyzji. Nie rozumiem tylko dlaczego ja się dowiaduje o trasie tak późno.
- Tak, już idę- odpowiedziałem i wstałem z ciemnej sofy. Wszedłem do jasnego pokoju w którym znajdowali między innymi Scooter, Kenny, Alfredo,Alison i inni. Usiadłem na swoim miejscu, a Scooter zaczął rozmowę. Nie mogłem się skupić, w moich myślach była tylko Kate. Co ona sobie pomyśli, gdy się dowie, że wyjechałem od tak sobie i nie powiedziałem jej nic? Może zrozumie, że tak będzie najlepiej.
- Justin skup się- skarcił mnie Scooter. Usiadłem prosto na krześle, wyrzuciłem Kate ze swoich myśli i skupiłem się na trasie. Trasa miała być perfekcyjna, wszystko miało być dobrze zrobione, aby moi fani i moje Beliebers nigdy tego nie zapomniały.

Kate

- Mamo wychodzę i nie wiem, o której wrócę, nie czekaj na mnie- krzyknęłam, gdy Alison i Jenny podjechały pod mój dom. W odpowiedzi usłyszałam krótkie "dobrze" i wybiegłam z domu. Nie wiem, co się działo z Justinem i jak nie chce do mnie się odezwać to w porządku, ale ja w domu przez cały czas nie będę siedzieć. Z racji tego, że dawno nigdzie z dziewczynami nie wychodziłyśmy, postanowiłyśmy, że wybierzemy się do jakiegoś baru za miastem.

Jechałyśmy przez dłuższą chwilę przez piękne ulice Stratford, gdy w końcu zaczęłyśmy się kierować w stronę Toronto. Nie opodal był mały bar z dobrym jedzeniem. Pamiętam jak kiedyś tutaj przyjeżdżałyśmy co weekend, ponieważ mają bardzo dobre frytki. Jadąc drogą i plotkując o tym co się działo w szkole przez ten czas, kiedy mnie tam nie było, radio przykuło bardziej moją uwagę. Zamiast skupić się na dziewczynach i ich rozmowie o balu na zakończenie roku szkolnego, skupiłam się na męskim głosie, który mówił o Justinie.

Nowe wieści: Justin Bieber powiadomił dzisiaj swoich fanów na portalu społecznościowym, twitter, o jego nowej trasie koncertowej, która zaczyna się za dwa tygodnie w Londynie... 

Tylko tyle usłyszałam, reszty już nie chciałam. Oparłam się o tylne siedzenie i spojrzałam za okno. On wyjechał. Wyjechał nie mówiąc mi nic. Ja go lubiłam, kochałam, a on tak po prostu odszedł. Oczy zaczęły mnie szczypać i słona ciecz zaczęła spływać po moich policzkach. Szybkim ruchem je wytarłam i zamknęłam oczy aby się uspokoić. Żadna z dziewczyn na szczęście nic nie zauważyła i dalej rozmawiały o balu.

Gdy dojechaliśmy na miejsce uśmiechnęłam się sztucznie i ruszyłam z dziewczynami w stronę baru. Nie było za dużo ludzi i mogliśmy łatwo sobie znaleźć jakieś miejsce. Wybrałyśmy stolik dla czterech osób przy oknie.
- To, kiedy wracasz do szkoły?- spytała Alison, gdy jedna z kelnerek położyła nam menu na stolikach i odeszła.
- Nie wiem- odpowiedziałam ruszając ramionami- lekarz mówił, że dopiero za miesiąc, ale myślałam, aby przyjść w przyszłym tygodniu, strasznie mi się nudzi w domu- dokończyłam i uśmiechnęłam się do nich.
Nikt nic nie odpowiedział i każda skupiła się na menu. Gdy kelnerka wróciła z powrotem cała trójka zamówiła to samo. Colę i frytki z hamburgerem.
- Muszę do toalety- powiedziałam wstając od stolika i idąc na drugi koniec pomieszczenia za znakiem, gdzie znajduje się toaleta. Mijając ludzi przy swoich stolikach w końcu dotarłam do toalet.
- Ałł- usłyszałam, gdy otworzyłam drzwi. Zamknęłam je z powrotem i zobaczyłam wysokiego bruneta obierającego się o ścianę i trzymającego się za nos.
- O mój Boże, wszystko w porządku?- spytałam szybko i podeszłam do niego.
- Tak, nie umrę od tego- zażartował i się uśmiechnął.
- Ja naprawdę nie chciałam cię uderzyć- powiedziałam stojąc przed nim .
- To nie swoja wina- powiedział i spojrzał na mnie- te korytarze są po prostu za małe i nie można się zmieścić- dokończył i uśmiechnął.
- Hej Jake, idziesz?- usłyszałam głos i razem z chłopakiem obróciliśmy głowy w tamtą stronę.
- Tak, już idę- chłopak, który stał przede mną odpowiedział- przepraszam muszę iść- powiedział i zaczął odchodzić, a ja ruszyłam zaraz za nim do damskiej toalety- hej, jeszcze jedno- odwrócił się i teraz staliśmy twarzą w twarz. Było trochę niezręcznie- jak masz na imię?- spytał.
- Kate- odpowiedziałam szybko i się lekko uśmiechnęłam.
- Więc Kate, miło było cię poznać- powiedział odwracając się i odchodząc.
- Hej- teraz ja się odezwałam- Jake, tak?- spytałam, na co chłopak pokiwał głową- ciebie też- dokończyłam i weszłam do łazienki z wielkim uśmiechem na twarzy.




                                                                                              
Jak wam się podoba?

Ciekawe co się dalej wydarzy:)
Bardzo prosimy o jakikolwiek komentarz, może być nawet kropka, to motywuje:)

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 6

Kate

- Kate- usłyszałam głos który należał do mojej mamy- Kate wstawaj- krzyknęła jeszcze raz ale nie chciałam wstawać, nie chciałam się ruszać z łóżka,nie chciałam się ruszać od Justi..
- Justin- krzyknęłam cicho pod nosem i szybko usiadłam. Justin jednak się nie obudził przeze mnie tylko powiedział coś cichutko coś przez sen i przewrócił się na drugi bok.
- Kate kochanie...- mama weszła do mojego pokoju i przerwała swoją wypowiedź gdy zobaczyła mnie i Justina w łóżku. Niby rodzice nie mieli z tym problemu,ponieważ miałam już 18 lat i byłam dorosła, ale zawsze miałam im mówić gdy ktoś będzie do mnie przychodził- co tu się dzieje?- spytała nie wchodząc dalej tylko stała w progu.
- Nic my po prostu..-zatrzymałam się i spojrzałam na Justina który dalej spał- ja zasnęłam jak oglądaliśmy film, a później poprosiłam aby został bo nie wiedziałam o której wrócicie- dokończyłam wychodząc z pod kołdry i wyszłam z pokoju razem z mamą.
- Kate mówiłam ci abyś nam mówiła jak ktoś będzie u ciebie nocował, a szczególnie jakiś chłopak- powiedziała schodząc koło mnie po schodach.
- Tak wiem mamo, ale nie chciałam wam przeszkadzać wczoraj- powiedziałam delikatnie- a tak poza tym to gdzie wy byliście?- spytałam z ciekawości wchodząc do pustej kuchni.
- Jedna z moich koleżanek z pracy Margaret wyprawiała urodziny i nas zaprosiła- mama napiła się łyka kawy, która stała na blacie w kuchni. Ja natomiast zalewałam sobie herbatę wodą która się przed chwilą zagotowała.
- I jak było?- spytałam widząc że mama się uśmiecha wspominając o tej nocy.
- Bardzo dobrze, poznaliśmy nowych ludzi i mamy zaproszenie do Rodziny Jhonson w ten weekend- powiedziała z uśmiechem- Kupili dom niedawno niedaleko nas i robią małą imprezę.
- No to bardzo fajnie, że się tak dobrze bawiliście- uśmiechnęłam się i wzięłam łyk ciepłej herbaty.
- A ty jak się czujesz?- spytała.
- Bardzo dobrze,- odpowiedziałam krótko.
Gdy rozmawiałyśmy jeszcze tak przez kilka minut które zmieniły się w pół godziny usłyszałyśmy kroki na schodach. Obydwie się wystraszyłyśmy, byłyśmy same, a taty nie było bo gdzieś poszedł. Siedziałyśmy w ciszy aby zobaczyć kto to był.
- Mamo to Justin- przypomniało mi się że tutaj nocował, w tym samym momencie kiedy to powiedziałam Justin wszedł do kuchni. Jego buzia była zaspana i włosy roztrzepane. Był bardzo... seksowny.

Justin

Słysząc jak ktoś woła Kate przebudziłem się lekko, po chwili poczułem ja ona się podnosi, ale przewróciłem się na drugi bok i zasnąłem ponownie z myślą że idzie tylko do toalety albo pogadać z mamą która ją przed chwilą wołała i zaraz wróci. Przebudziłem się jeszcze raz po kilku minutach i chciałem przytulić Kate ale moje ręka opadła na puste miejsce. Otworzyłem lekko oczy i nie było koło mnie Kate, drzwi były lekko uchylone więc musiała zejść na dół do mamy. Wstałem z łóżka, przetarłem ręką twarz i sprawdziłem telefon. Nie było żadnych wiadomości, na szczęście, więc mogłem pójść i poszukać Kate. Wyszedłem z pokoju i skierowałem się w stronę schodów. Gdy schodziłem po schodach usłyszałem głosy które dochodziły z kuchni. Gdy byłem coraz niżej głosy ustały, a  ja nie wiedziałem dlaczego.
- Mamo to Justin- powiedziała Kate kiedy wszedłem do kuchni. Kate i jej mama siedziały przy blacie w kuchni jedząc ciastka i popijając je jedna kawą, a druga herbatą.
- Dzień dobry- powiedziałem niepewnie. Czułem się nieswojo w tej  sytuacji.
- Dzień dobry Justin- powiedziała mama Kate- chcesz coś do picia, jesteś głodny- spytała i wstała z krzesła podchodząc do lodówki- ty też Kate byś coś zjadła, a nie ciastka od samego rana jesz- spojrzała się grożnie na Kate.
- Dobrze mamo, zjem coś, ale daj mi zrobić, a ty idź coś innego porób- Kate wstała z krzesła i podeszła do mamy. Jej mama nic nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się rozumiejąc swoją córkę i wyszła z kuchni- to na co masz ochotę?- spytała spoglądając na mnie.
- Naleśniki?- odpowiedziałem bardziej pytająca.
- Może być- odpowiedziała i zaczęła wyciągać wszystkie potrzebne rzeczy z lodówki i z innych szafek- pomożesz mi?- spytała z wielkim uśmiechem. Podszedłem do niej i zaczęliśmy robić naleśniki.

**

Po dwudziestu minutach zrobiliśmy bardzo dużo naleśników. Ja zjadłem chyba z trzy albo cztery, ponieważ bardzo je lubiłem, a Kate zjadła tylko dwa mówiąc że się najadła ciastkami. Gdy już zjedliśmy siedzieliśmy tam i gadaliśmy o wszystkim i o niczym pijąc herbatę.
- Na mnie już chyba czas- powiedziałem patrząc na Kate z uśmiechem- zobaczymy się później?- spytałem. Było dopiero w pół do dwunastej więc cały dzień przed nami i możemy się spotkać.
- Jasne- odpowiedziała zadowolona. Wstaliśmy z naszych miejsc i poszliśmy  razem na górę abym ja mógł wziąć swój telefon. gdy zeszliśmy z powrotem na dół mama Kate siedziała w salonie pisząc coś na laptopie. Założyłem swoje buty i ruszyłem w stronę drzwi, a Kate ruszyła za mną.
- To do później- powiedziała gdy wyszła na zewnątrz i zamknęła drzwi.
- Tak, do później- odpowiedziałem i pocałowałem ją w policzek na co jej policzki zrobiły się różowe. Gdy szedłem w stronę swojego samochodu odwróciłem się do Kate która mi machała. Jak wsiadłem do niego Kate weszła do środka, a ja zapiąłem pasy. Zanim odjechałem spojrzałem jeszcze raz na dom Kate i się uśmiechnąłem. Byłem bardzo szczęśliwy że spotkałem ją tamtej nocy i że to wszystko tak się potoczyło, że mogę być u jej boku i jej pomagać. Kocham ją.

Po kilku godzinach spędzonych z moją mamą i rozmowach o tym gdzie byłem i dlaczego nie wróciłem na noc. Zdecydowałem się wziąć szybki prysznic i się przebrać w coś odpowiedniego na ten wieczór. Zaplanowałem że zabiorę Kate do restauracji na kolację, a po kolacji się gdzieś przejdziemy.

Po szybkim prysznicu wyszedłem z łazienki i wysłałem smsa do Kate.

Bądź gotowa za pół godziny:)

Szybkim krokiem podszedłem do swojej szafy i wybrałem ciuchy które pasowały na ten wieczór. Podszedłem z powrotem do łóżka zerkając na krótką odpowiedź Kate. Mogłem sobie tylko wyobrazić jak się uśmiechała gdy pisała te krótkie "Ok!:)". Po przebraniu się w wybrane ciuchy poszedłem do kuchni napić się trochę wody,a  zaraz po tym wyszedłem z domu i wsiadłem do samochodu, który stał kilka metrów od domu.

Jechałem 15 minut aż w końcu dotarłem na miejsce. Wysiadłem z samochodu i podbiegłem powoli pod drzwi Kate. Zapukałem, a po kilku minutach zgrabna sylwetka Kate pojawiła się w drzwiach.
- Hej- powiedziała z wielkim uśmiechem. Jak zawsze miała na sobie przepiękne ciuchy które pasowały  do każdej okazji. Jej lekko pofalowane włosy opadały na jej ramiona, a uśmiech nie znikał z twarzy.
- Gotowa?- spytałem wyciągając w jej stronę rękę, którą od razu złapała, krzyknęła do rodziców że wychodzi i zaczęła iść za mną do samochodu. Mimo że była w szpilkach nadal była mniejsza ode mnie.
- To co będziemy robić- spytała gdy wsiedliśmy do samochodu.
- Zabieram cię na kolację- powiedziałem wyjeżdżając na ulicę i kierując się w stronę centrum miasta. Kate się nie odezwała tylko uśmiechnęła i wyjrzała za okno.

Kate

Podjechaliśmy pod restauracje przed którą stało pełno paparazzi. Justin wyrzucił kilka przekleństw ale próbował być spokojnym. Zaparkowaliśmy przed drzwiami, a ochroniarze z restauracji zaczęli odpychać paparazzi na bok aby zrobili nam miejsce.
- Weź to- Justin podał mi jego czarną kurtkę- zasłoń twarz- dokończył i się uśmiechnął. Tak będzie lepiej, nie chcę aby każdy jutro czytała w gazetach że spotykam się z Justinem Bieberem bo będzie wielka drama. Justin wyszedł z samochodu. Zakrywając swoją twarz ręką podszedł do moich drzwi i je otworzył. Zakryłam swoją twarz tak jak mówił i zaczęliśmy iść w stronę restauracji. Gdy już weszliśmy do środka za naszymi plecami było tylko słychać krzyki paparazzi. Skierowaliśmy się na salę i do jednego stolika dla dwóch osób, który stał w rogu i była mało widziany.
- Chciałem mieć trochę prywatności- powiedział gdy już siedzieliśmy i czekaliśmy aż kelner przyniesie nam karty z daniami.
- Jest okej- powiedziałam i w tym samym momencie przyszedł kelner.

Po kilkunastu minutach kelner wrócił do nas i gdy mieliśmy składać zamówienie ktoś zaczął robić nam zdjęcia. Jeden z paparazzie wszedł jakimś cudem i zaczął robić nam zdjęcia. Justin od razu złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić w stronę wyjścia. Wybiegliśmy razem zasłaniając sie od fleszy, wsiedliśmy szybko do samochodu i odjechaliśmy.

Przez całą drogę do mojego domu nikt się nie odzywał. Po Justinie było widać że był zdenerwowany. Jego mięśnie były bardzo dobrze widoczne, a jego ręce ściskały bardzo mocno kierownicę.
- Przepraszam- Justin w końcu coś powiedział gdy podjechaliśmy pod mój dom- to nie miało tak wyglądać- dokończył i spojrzał na zewnątrz przez okno samochodu.
- Wszystko jest w porządku Justin- powiedziałam kładąc swoją rękę na jego- to nie twoja wina- uśmiechnęłam się lekko- a poza tym możemy pójść do mnie i coś porobić- dokończyłam.
- Nie chcę być nie miły, ale moglibyśmy to przełożyć?- spytał z lekkim grymasem na twarzy- nie mam teraz humoru- dokończył
- Um, tak, jasne- odpowiedziałam i zaczęłam otwierać drzwi.
-Przepraszam- Justin złapał moją rękę i odwrócił mnie w swoją stronę.
- Jest okej Justin- powiedziałam cicho w jego usta które znajdowały się kilka  centymetrów od moich- dobranoc- powiedziałam nie wiedząc co mam zrobić.
- Dobranoc- odpowiedział i przyciągnął mnie ręką jeszcze bliżej. Po krótkiej chwili przez którą patrzeliśmy sobie w oczy pocałował mnie. Oddałam mu pocałunek który nie trwał długo dlatego że telefon Justina zaczął dzwonić. Gdy chłopak zaczął rozmawiać, dałam mu buziaka w policzek, pomachałam i poszłam w stronę swojego domu, a zaraz po tym Justin odjechał.

                                                         ****************************
I o to kolejny rozdział :P Przepraszamy że tak żadko dodajemy :< ale nie mamy czasu zbytnio :< Ale i tak liczymy na komentarze :D

piątek, 7 marca 2014

Rozdział 5

Kate

Dzisiejszego ranka obudziłam się bardzo wczesnie. Była godzina 9 i mimo że miałam wolne siedziałam już w kuchni i jadłam śniadanie. Rodziece już pojechali do pracy więc byłam sama. Po zjedzeniu śniadania poszłam się ubrać w coś wygodnego.

Gdy się ubrałam zeszłam z powrotem na dół i usiadłam w salonie. Włączyłam telewizor i akurat zaczynał sie mój ulubiony serial o gwiazdach i ich stylistach.
Gdy oglądałam serial dostałam smsa od Justina.

Będziesz gotowa za godzine?

W tym samym momencie kiedy przeczytałam smsa uśmiech pojawił się na mojej twarzy.

Jasne

Odpisałam i gdy miałam już wstawać i iść na górę sie przebrać stanęłam przed lusterkiem w przedpokoju i stwierdziłam że nie muszę bo to co mam na sobie pasuje bardzo dobrze. Wróciłam do salonu i oglądałam dalej serial.
Gdy po godzinie zadzwonił dzwonek do drzwi wstałam z uśmiechem na twarzy i poszłam otworzyć drzwi. Otwierając drzwi byłam pewna że to Justin, ale to nie był on.
-Krystian?- spytałam nie wierząc że on tu śmiał przyjść.
- Cześć Kasia, moglibyśmy pogadać?-spytał nie pewnie.
- Nie- powiedziałam stanowczo- nie, ja nie chcę cie znać, nie chcę z tobą rozmawiać i nie chcę cie widzieć już nigdy wiecej- dokończyłam i miałam już zamykać drzwi ale on mi nie pozwolił zatrzymując je swoją ręką.
- Kate proszę- błagał, ale ja nie chciałam aby tu był, ja go kochałam, a on co? Zdradził mnie.
-Nie Krystian- powiedziałam głośniej i uderzyła w jego rękę aby ją zabrał z drzwi.
-Kate proszę cię, tylko pięć minut- powiedział zatrzymując dalej drzwi.
- Co tu się dzieje?-usłyszałam głos za pleacmi Krystiana gdy miałam mu odpowiedzieć po raz setny że nie chcę z nim rozmawiać.
- Kto ty?- Krystian spytał od razu gdy zauważył Justin koło niego.
- Nie widzisz?- Justin spytał urażony, a ja się tykko lekko zaśmiałam.
- Nic sie nie dzieje Justin, a ty Krystian lepiej odejdź bo nie chce z tobą rozmawiać i nie będę chciała więc lepiej się tu nie pokazuj- powiedziałam stanowczo, pokazałam ręką do Justina aby wszedł do środka i zamknęłam drzwi. Przez okno widziałam jak Krystian odchodził.
- Kto to był?- Justin się zapytał gdy usiadłam koło niego na krześle przy blacie.
- Mój były- powiedziałam bawiąc się jego kluczykami. Justin nic nie odpowiedział i siedzieliśmy w ciszy.


Justin

Obudziłem się rano przed dziesiątą, sprawdziłem telefon, ale nie było żadnych wiadomości. Wstałem i poszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic, a później ubrałem na siebie czarną bluzkę na krótki rękaw i ciemne spodnie które zwisały mi na tyłku. Z szedłem na dół gdzoe spotkałem moich dziadków i mamę jedzacych śniadanie.
- Dzień dobry- powiedziałem, wziąłem sobie nalesnika i usiadłem koło dziadka.
- Dzień dobry- odpowiedzieli wszyscy na raz. Gdy ja jadłem mama wyszła spotkać się z koleżanką, babcia poszła do ogródka, a dziadek poszedł oglądać jakiś serial. Jak skończyłem włożyłem naczynia do zmywarki i poszedłem na górę.
Gdy wszedłem do pokoju wziąłem swój telefon i napisałem smsa do Kate

Będziesz gotowa za godzinę?

Jak go wysłałem skierowałem sie do łazienki i miałem zrobić coś ze swoimi włosami ale jednak zostawiłem taka jak były, czyli trochę roztrzepane. Wchodząc d z powrotem do pokoju usłyszałem dźwięk który oznaczał smsa

Jasne.

Uśmiech pojawił mi sie na twarzy kiedy zobaczyłem jej odpowiedź. Z szedłem na dół i usiadłem koło dziadka na sofie. Oglądał serial "Przyjaciele" . Siedziałem z nim i oglądałem przez jakieś 15 minut aż w końcu nadszedł czas aby pojechać do Kate. Lubiłem oglądać seriale z dziadkiem, mimo że nie lubił rozmawiać gdy coś oglądał było fajnie zobaczyć go śmiejącego się. Wyszedłem na dwór i pożegnałem się z bacia. Wsiadłem do samochodu i dojechałem.

Droga nie była długa ale trwała bardzo długo. Gdy podjeżdżałem pod jej dom zauważyłem jakiś samochód pod jej domem. Nie znałem go. Jak zaparkowałem samochód zaraz za tym nieznanym zauważyłem chłopaka stojącego i rozmawiającego z Kate przy drzwiach.
Nie słyszałem o czym rozmawiają ale po wyrazie twarzy Kate mogłem wyczytać że była zła.
-Co tu się dzieje?- spytałem gdy podszedłem bliżej i stanąłem koło nieznajomego.
- Kto ty?-spytał chłopak.
- Nie widzisz?- spytałem lekko oburzony, a Kate się zaśmiała.
- Nic się nie dzieje Justin, a ty Krystian lepiej stąd odejdź bo nie chcę z toba i nie będę chciała więc się tutaj nie pokazuj- powiedziała i pomachała do mnie ręką abym wszedł do srodka. Gdy wszedłem i usiadłem przy blacie Kate spojrzała przez okno na chłopaka ktory odchodził.
- Kto to był?- spytałem nie wiedząc kim był chłopak który tu był.
- Moj były- odpowiedziała bawiąc sie moimi kluczykami. Ja natomiast nic noe odpowiedziałem.
- To co, jesteś gotowa?- spytałem po krótkiej ciszy- zabieram cie gdzieś- dokończyłem z uśmiechem na twarzy.
-Jasne-odpowiedziała i skierowała sie do przedpokoju. Gdy się ubrałam i zamknęła drzwi od domu poszliśmy do samochodu. Jechaliśmy w ciszy przez dziesięć minut, a Kate nuciła każdą piosenkę ktora leciała w radiu. Zaparakowalismy na parkingu w centrum Stratford. Najpierw chodziliśmy po mieście i zwiedziliśmy, mimo że ja znałem miasto bardzo dobrze, fajnie było się przejść i zobaczyć to niesamowite miasto. Poszliśmy pod Avon Theatre, tam się wszystko zaczęło to było specjalne miejsce dla mnie. Później poszliśmy do pobliskiej kafejki. Zamówiliśmy sobie ciasto i wodę aby się napić. Gdy zjedlismy siedzieliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Gdy zdecydowaliśmy wracać była godzina 17. Zdziwiło mnie to tak samo jak Kate, ponieważ gdy przyszliśmy do kafejki była 14.
- Muszę ci pokazać jeszcze jedno miejsce tutaj- powiedziałem zatrzymując ją
- Umm, ok- powiedział nie pewnie.
Zaczęliśmy iść chodnikiem wzdłuż rzeki aż w koncu doszliśmy do Huron Street Bridge. Zaczęło sie robić ciemno na dworze więc był oświetlony. Mimo że był stary samochody nadal po nim jeździły. Złapałem Kate za rękę i sprowadziłem ją pod most. Tam mieliśmy piekny widok na rzekę i miasto. Staliśmy tam oparci o barierę  w ciszy.
- Justin- Kate nagle powiedziała patrząc się w wodę.
-Tak?-spytałem
- Dziękuję ci za ten dzień- powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Ja też dziękuję-  odpowiedziałem jej. Gdy po pół godziny zdecydowaliśmy że odwiozę ją do domu.

Pod jej domem doprowadziłem ją pod dom i poczekałem aż otworzy drzwi.
- Jesteś sama?- spytałem widząc że jej dom jest pusty.
- Ee, tak, mama napisała do mnie wcześniej że gdzieś idą na jakąś imprezę i wrócą późno wieczorem.- powiedziała- chcesz wejść-spytała mnie wchodząc do domu.
- Ok-odpowiedziałem nie pewnie.
Gdy weszliśmy do jej domu poszliśmy na górę do jej pokoju. Kate przebrała sie w jakieś lekkie ciuchy i zeszliśmy z powrotem na dół pooglądać telewizję.

Po jakieś godzinie oglądania jakiejś starej komedii Kate zasnęła mi na ramieniu. Wziąłem ją na rece i zaniosłem do jej pokoju. Gdy położyłem ją i miałem odchodzić ona pociągnęła mnie za rękę.
- Zostań- wychrypiała zaspanym głosem. Położyłem się koło niej i przytuliłem ją mocno do swojej piersi i zasnęliśmy.


--------------------------------------------
I o to kolejny rozdział za nami. :) Jak się podoba? Liczymy na komentarze jak się podoba :) Miłego czytania miśki moje kochane :* <3<3

wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 4

Nadszedł ranek. Obudziłam się równo z promieniami słońca które akurat zaczęły wpadać do mojego pokoju szpitalnego. Justin napisał mi smsa że będzie o 9 z moimi ciuchami od mamy. Jest godzina 8 więc miałam jeszcze godzinę i strasznie mi się nudziło,bo nie miałam co robić. Dobrze że lekarz przyszedł na obchód i żeby zabrać mnie na poranne badania. Z badań wróciłam o 9:05. Na korytarzu czekał Justin z wielkim uśmiechem na twarzy. 
-Ale ten pani chłopak się o panią troszczy.- powiedział lekarz kiedy zobaczył Justina na korytarzu. 

-Ale to nie jest mój chłopak, to jest mój dobry przyjaciel.- powiedziałam zakłopotana.

-A to najmocniej przepraszam. Przyniosę pani zaraz wyniki badań i wypis wraz z receptą na lekarstwa.-powiedział mój lekarz i od razu odszedł.

Ja wraz z Justin weszłam do pokoju aby się uszykować. Ciekawe kto wybierał mi ciuchu. Ale podejrzewam że Justin. Zabrałam torbę od niego i poszłam do łazienki się przebrać. Z torby wyciągnęłam o to taki piękny komplet :


Z łazienki wróciłam po jakiś 15 minutach.Wiadomo musiałam się jeszcze pomalować żeby nie było widać moich worów pod oczami. Justin siedział na łóżku i uważnie mi się przyglądał:

-Czemu się tak na mnie patrzysz? Jestem gdzieś brudna czy co?-powiedziałam z niepewnością w głosie.

-Jesteś taka piękna że aż ...-nagle przeszkodził mu lekarz. Justin spuścił głowę w dół i słuchał co mówi lekarz.

-Przepraszam że przeszkadzam ale mam pani wypis i wyniki badań. W wynikach nic nie widać niepokojącego wiec na to wygląda że wszystko wróciło do normy. Po za tym bardzo ładnie pani wygląda. Życzę dużo zdrowia na przyszłość.- powiedział lekarz, wręczył mi potrzebne papiery i wyszedł. Justin tylko się spojrzał i uśmiechną.

- To co, gotowa już?- Justin spytał i wstał z łóżka.

-Tak, możemy już jechać.

Wyszliśmy ze szpitala, Justin trzymał mnie pod rękę ponieważ się bał że się wywrócę i sobie coś zrobię, nawet mi torby ponieść nie dał bo powiedział że jestem jeszcze słaba. Bardzo kochany jest, będzie kochanym mężem w przyszłości. Po dojściu do auta Justina otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen. Moją torbę wrzucił szybko do bagażnika i zaraz pojawił się za kierownicą:

-To gdzie Panią zawieść?- powiedział cwaniacko Justin.

-A gdzie mnie pan zabierze?- spytałam z uśmiechem.

-A może nad jezioro pojedziemy? Chcę z tobą pogadać poważnie.

-Justin boję się ciebie jak chcesz zemną poważnie pogadać....- powiedziałam nie pewnie bo myślałam o tym co powiedział do mnie gdy byłam prawie nieprzytomna.

-Nie bój się naprawdę. Tylko się przejdziemy po plaży bo jest ciepło i pogadamy.

-No dobrze.

Jechaliśmy dobrą godzinę i w końcu dojechaliśmy. Plaża była przepiękna chociaż było południe. Dobrze że było mało ludzi. Po jakieś godzinie spacerowania po piasku i się bawienia w berka, Justin złapał mnie za rękę i mnie przytrzymał przed sobą:

-Nie mogę dłużej zwlekać muszę zacząć tą rozmowę.- powiedział zdenerwowany Justin

-Justin o co chodzi? Od rana nie jesteś sobą.

-No bo ja ...- urwał w połowie zdania, puścił moją dłoń i ruszył przed siebie.

-Justin stój!-wydarłam się najgłośniej jak umiałam. Justin nie wiedział co sie dzieje.- powiesz mi wkońcu o co chodzi do kuźwy nendznej chodzi już mam dość tego, od kilku godzin próbujesz mi coś powiedzieć ale jakoś nic ci z ust nie może wyjść. Miałam się nie denerwować ale jakoś ci to nie idzie.-zdenerwowana odwróciłam się i zaczęłam iść w drugą stronę.

Nie wiedziałam co robić, gdzie iść, co mówić. On coś przede mną chowa i boi się mi to powiedzieć. Odeszłam od niego może jakieś 100 metrów, nie wiem nie zwracałam na to uwagi po prostu szłam przed siebie. Nagle poczułam czyjąś ręka na ramieniu i szarpnięcie. Odwróciłam się gwałtownie i poczułam czyjeś usta na moich, miałam zamknięte oczy więc nie widziałam. Powoli je otworzyłam i zobaczyłam czekoladowe oczy Justina:

-O to mi chodzi od początku tamtego i dzisiejszego dnia. Zakochałem się w tobie ale nie wiedziałem jak ci to powiedzieć. Jak już miałam powiedzieć, to cały czas coś przeszkadzało. W tedy co cię uratowałem, myślałem że się cały świat zwala na mnie.- patrzał prosto w moje oczy i miał łzy w oczach które powoli spływały mu po policzkach. I co ja mam teraz zrobić?

- Justin....

-Tak wiem nie mam u ciebie szans...- Przerwał mi Justin. Staliśmy w tym samym miejscu. Nagle usiadłam na piasku z twarzą w rękach.

-Justin nie dajesz mi dokończyć jak chcę coś powiedzieć- powiedziałam oburzona- nie wiesz co chce powiedzieć i nie mów za mnie. Chciałam powiedzieć że po tej akcji w łazience coś we mnie pękło.- on nadal nic nie mówił - jak wszyscy myśleli że ja jestem nie przytomna to ja wszystko słyszałam co mówicie, a najbardziej ciebie słyszałam. Jak mówiłeś że mnie kochasz i żebym cię nie opuszczała. Ja już cię nigdy nie chcę opuścić.- zaczęłam płakać. Justin nic nie mówił tylko przysunął się bliżej mnie i przytulił. Wtuliłam się w jego szyję i próbowałam się uspokoić. 
Justin siedział i się nie odzywał, jedną ręką bawił się moimi włosami,a drugą gładził mnie po plecach.

Kiedy uspokoiłam się na tyle aby znowu rozmawiać, odsunęłam się lekko od Justina i spojrzałam na niego. wytarł moje zły z twarzy i się uśmiechnął.
- Jedziemy coś zjeść?- spytał po kilku minutach.
- Jasne- odpowiedziałam i wstałam z piasku tak jak Justin. Złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę samochodu- to gdzie jedziemy?- spytałam siedząc już w samochodzie.
- A na co masz ochotę?- Justin spytał uruchamiając samochód.
- Może na pizze- powiedziałam i zapięłam pasy
- Okey- Justin wyjechała na drogę i zaczęliśmy się kierować w stronę centrum. Nie wiedziałam gdzie jechaliśmy, ale mogłam zaufać Justinowi. 

Weszliśmy do małego baru który był poza miastem i miał przepiękny widok na miasto. Usiedliśmy na dworze i zamówiliśmy dużo pizzę z podwójnym serem. Wątpię abyśmy zjedli całą, była z byt duża. 
Gdy kelnerka przyniosła nam pizzę, poczułam że naprawdę byłam głodna. Po piętnastu minutach obydwoje byliśmy najedzeni. Pizza była na prawdę duża więc tylko połowę z niej zjedliśmy. Siedzieliśmy jeszcze kilka minut rozmawiając, aż w  końcu nadszedł czas abym wróciła do domu, bo mama dzwoniła już do mnie ze sto razy. 
Justin spakował pizzę i oddał ją jednemu z bezdomnych którzy tam się kręcili. To miło z jego strony. 
Droga do mojego domu nie trwała długo, kilka minut. Nikt z nas się nie odzywał.Tak szczerze to nie wiedziałam na czym dokładnie stoimy ale to przyjdzie z czasem. Kiedy byliśmy pod domem pożegnałam się z Justinem i pocałowałam go w policzek. Umówiliśmy się także że juro gdzieś razem wyjdziemy ale żadne nie wiedziało co będziemy robić. 

Gdy weszłam do domu tata był w kuchni i robił sobie kawę.Dowiedziałam się że mama wyszła gdzieś do koleżanki,a on miał oglądać jakiś mecz. Ja natomiast wzięłam sobie coś do jedzenie i poszłam do pokoju. Rozpakowałam swoją torbę, zjadłam i poszłam wziąć szybki prysznic. 
Po prysznicu położyłam się na łóżku i zasnęłam. 



                                                          
I jak wam się podoba?

Czwarty rozdział za nami. Miłego czytania xx

 

  

niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 3

Kate
Obudziłam się o 9. Leżałam w wielkim łóżku, a na przeciwko łóżka spał Justin na kanapie. Zaczęłam go budzić po cichu.

-Justin! - szepnęłam. Ten tylko przewrócił się na drugi bok. Jeden raz i drugi i trzeci i nic, więc się wkurzyłam i krzyknęłam głośniej.

-Justin wstawaj !- on aż spadł z łóżka, a ja się poderwałam z łóżka i do niego podbiegłam, klękłam koło niego - nic ci nie jest ? i dlaczego śpisz na kanapie, jak masz swoje łóżko w pokoju obok?

-Ja cię przepraszam ale.... tak się na ciebie patrzyłem jak pięknie śpisz że sam zasnąłem.-zaczerwienił sie.

Jeszcze chwile pogadaliśmy, wymieniliśmy się numerami telefonów i poszłam do łazienki sie ubrać w strój z wczorajszego fatalnego dnia. Po zjedzeniu śniadania którą zamówił JB do apartamentu, odwiuzł mnie do mojego domu. Pod domem jeszcze chwile pogadaliśmy i umówiliśmy się, że on mnie zaprasza na kolacje jako przeprosiny za poranek. No i poszłam do domu, stojąc prze drzwiach pomachałam mu jeszcze no i weszłam po tem do domu. Wchodząc do salonu nie obeszło się bez masy pytani kto mnie przywiózł? Gdzie Krystian? i tak dalej i tak dalej. Mnustwo było tych pytani, a ja im odpowiedziałam krótko i na temat:

-Mamo i tato Krystian mnie zdradzał od dłuższego czasu, ten chłopak który mnie przywiózł to Justin mój przyjaciel u którego wczoraj nocowałam bo nie chciałam wracać do domu.- powiedziałam ze łzami w oczach i od razu podbiegła do mnie mama i mnie przytuliła nic nie mówiąc. Tata z tego co widziałam był strasznie wkurzony bo walną ręką o stół w kuchni.

Po tem poszłam prosto do swojego pokoju. Wchodząc do pokoju oparłam się o drzwi i zobaczyłam zdjęcia moje i tego zdrajcy. Momentalnie się załamałam i osunełam się na podłoge.

Wstałam z podłogi i poszłam się do łazienki się umyć. Po szybkim przysznicu ubrałam się w dresy i wyszłam z łazienki.




Podeszłam do komody i zwaliłam wszystkie zdjęcia na podłoge, szklane ramki się potłukły. I znowu zalała mnie fala łez, upadłam na kolana. Wstałam z podłogi i poszłam na łóżko na którym leżał telefon. Napisałam smsa do Justina. 

,, Przepraszam ale nie dałam rady. To wszystko mnie przerosło wybacz. Żegnaj ;( " 
Wysłałam z łóżka, zabrałam kawałek szkła i poszłam do łazienki. Usiadłam na podłodze opierając się o wanne. Zrobiłam kilka kresek na nadgarsku szkłem, krew zaczeła lecieć tak samo jak moje łzy. Po jakiś 20 minutach koło mojej ręki pociętej była wielka kałóża krwi, a mi było słabo. Usłyszałam kroki w moim pokoju, ale nie byłam w stanie już krzyczeć. Było mi już czarno przed oczami.

Justin

Jest godzina 16, siedzę sobie z mamą w salonie i oglądamy film pt,, Last song". W pewnym momęcie dostałem smsa od osoby w której się chyba zakochałem. Po otworzeniu wiadomości zamurowało mnie
,,Przepraszam ale nie dałam rady. To wszystko mnie przerosło wybacz. Żegnaj ;( "
 Czy ona się właśnie zemną pożegnała? Co ona zrobiła? Momentalnie kilka łez spłyneło mi po policzku i zerwałem sie na proste nogi. Moja mama nie wiedziała co się dzieje ze mną. W biegu złapałem za kluczyki i wybiegłem z domu kierując się w stronę samochodu. Nie patrząc na przepisy jakie panowały na drodze, pędziłem do niej jak wariat. A jak sobie coś zrobiła? Co ja wtedy zrobię z sobą? Właśnie podjechałem pod jej dom. Wybiegłem z samochodu jak oparzony i pobiegłem do jej drzwi wejściowych i zaczełam w nie walić. Otworzyła mi jej mama:

-Co się dzieje młody człowieku że tak uderzasz w te drzwi?

-Dzień dobry. Przepraszam ża moje zachowanie ale czy jest Kate w domu bo dostałem bardzo dziwnego smsa i chciałem to sprawdzić ? - jej mama się na mnie patrzyła jak na wariata jakegoś.

-Tak jest, siedzi spokojnie u siebie w pokoju. Po schodach i drugie drzwi na lewo. - powiedziała spokojnie jak gdyby nic. Może ona nic nie wiedziała? Nie wiem mniejsza z tym ja sie musze upewnić.

Wbiegłem po schodach na górę i z wskazówkami jej mamy trafiłem do jej pokoju. Zapukałem kilka razy, ale nikt się nie odezwał więc wszedłem do środka. W pokoju nikogo nie było, a jej mama mówiła że jest w pokoju. Zobaczyłem że drzwi od łazienki są lekko uchylone więc je otworzyłem. To co zobaczyłem zamurowało mnie, a łzy zaczęły spływać po moich policzkach coraz bardziej. Zobaczyłem Kate leżącą w kałuży krwi. Nie wiedziałem co mam robić czy zawołać jej rodziców czy podbiec do niej. Ale postanowiłem że zrobię to i to:

-Pomocy! Proszę tu przybiec! Proszę !-wydarłem się przez łzy.

Podbiegłem do niej i zacząłem sprawdzać czy żyje. Dzięki bogu wyczułem puls. Położyłem jej głowę na kolanach, a na jej nadgarstku przywiązałem kawałek ręcznika żeby zatamować krwawienie. Zacząłem do niej mówić za nim przyszli jej rodzice:

-Kate nie zostawiaj mnie proszę. zakochałem się w tobie i nie możesz mnie teraz zostawić. Błagam cię.- Nagle usłyszałem w pokoju kroki i głosy.

- W łazience szybko tutaj proszę- wydarłem się przez łzy.

Wszystko szybko się toczyło. Zaraz przyjechała karetka i ją zabrali do szpitala. Od razu tam pojechałem z jej rodzicami.

**
Siedzimy w tym szpitalu już dobre dwie godziny i czekamy aż wyjdzie lekarz i coś nam powie o stanie Kate. Tak się o nią martwie jak o nikogo innego no oprócz moich dziadków i mamy. Wkońcu po jakimś czasie wyszedł lekarz z pokoju i odrazu jej rodzice zerwali się z siedzenia:

-Panie doktorze i co z nią jest? Wyjdzie z tego?-zapytała zdenerwowana mama.

-Spokojnie jej stan jest stabilny, straciła dużo krwi dlatego ma podawane jednostki. Spokojnie wyjdzie z tego. Proszę sie tak nie martwić na zapas. Jakby jakieś pytania czy coś to jestem u siebie w gabinecie.

-A czy można do niej wejść? - zapytałem nie pewnie.

-Tak można, ale nie wszyscy na raz. Ona jest przytomna, ale jest strasznie zmeczona i wyczerpana.- powiedział lekarz i odszedł gdzieś za rogiem.

Najpierw weszli rodzice, bo ja nie byłem w stanie. Cały czas mam obraz jak ona leży w kalurzy krwi w jej łazience. Więc ja jeszcze sobie poczekam na korytarzu dopuki jej rodzice nie wyjdą.

KateLeżałam na tym białym i sterylnym łóżku. Było mi strasznie nie wygodnie, a na dodatek strasznie bolała mnie ręka i było mi słabo. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. Spojrzałam i już myślałam że zobaczę w nich Justina ale jednak nie, to byli rodzice. Mama od razu do mnie podbiegła i zaczęła mnie przytulać i się pytać dlaczego to zrobiłam:


-Córcia czemu to zrobiłaś? Czemu chciałas się zabić?- zadawała pytania mama, a ja nie byłam w stanie odpowiedzieć. Jedynie co powiedziałam to cichę przepraszam. Z czasem zaczełam sobie przypominać co się wczoraj działo. Przypomniałam sobie jak tak tam leżałam ale nic nei widziałam już jedynie co to słyszałam, to słyszałam bardzo dobrze mi znany głos a to był Justin. Słyszałam jak powiedział że, się wemnie zakochał i żebym go nie opuszczała. Chwila czy ja na pewno dobrze zrozumiałam? Czy on się wemnie zakochał? Teraz miałam dużo pytań w głowie.

-Mamuś......-zawołałam a mama sie zerwała z siedzenia.

- Coś się dzieje?-zapytała zmartwiona mama

-Nie nic się nie dzieje. Mam tylko pytanie czy przyjechał może Justin?

-Mała to on cię uratował. Ja z mamą siedzieliśmy w salonie jak nagle usłyszeliśmy walenie do drzwi. Jak mama mu otworzyła to miał łzy w oczach jak mówił, że napisałaś dziwnego smsa do niego. A jak nas zawołał na górę do ciebie to był tak zapłakany jak byś była jego całym światem- powiedział tata z uśmiechem na twarzy.-Justin siedzi na korytarzu już kilka godzin.

-A możesz go tu zawołać tatusiu ?

- Oczywiście już go wołam. Chodź Paula zostawimy ich samych. Niech pogadają sobie. ( Paula mama Kate )-i wyszli z sali, a ja czekałam aż wejdzie Justin.

Wkońcu się doczekałam. Zobaczyłam w drzwiach Justina i odrazu uśmiech pojawił mi się na twarzy. Pierwsze co zrobiłam to go prypuliłam najmocniej na świecie i wyszeptałam mu do ucha:

-Nigdy cię już nie opuszę.

Po jego twarzy było wydać ze się zawstydził, a na jego policzkach można było dostrzec kolor czerwony. Gadałam z nim dobre 3 godziny, wkońcu przyszedł lekarz:

-A co tu tak wesoło? Pani Kate miała odpoczywać.-  powiedział lekarz z założonymi rękami na klatce piersiowej.

-Tak wiem panie doktorze, ale przynim czuję się odrazu lepiej.-pokazałam palcem na chłopaka który siedział na krzesile obok mojego łóżka. Justin odrazu zaczoł się śmiać.

-To niech on może wogóle dzisiaj stąd nie wychodzi to wyzdrowiejesz do końca i jutro wyjdziesz stąd.- zaśmiał sie lekarz.

-A proszę pana kiedy ona dostanie wypis ze szpitala?- zapytał Justn z niepewnością w głosie.

-Jak wszystko dobrze pójdzie to jutro rano będzie już mogła jechać do domu, ale do szkoły pójdzie dopiero nie prędzej jak za miesiąc.

Gadałam jeszcze z Justinem dobrą godzine ale na zagarku zrobiła się już 22 wiec Justin powoli musiał się zbierać do domu:

-Justin chyba do domu musisz już jechać się wyspać.- powiedziałam troskliwie

-No dobrze, ale obiecuję że jutro po ciebie rano przyjadę i spędzimy ten dzień we dwójkę tylko.- powiedział to z cwaniackim wyrazem twarzy.- No to do jutra księżniczko.- I ucałował mnie na dowidzenia z policzek i zniknoł gdzieś za drzwiami.

Ja jeszcze tylko zadzwoniłam do mamy: ( J- ja , M-mama )

-J: Mamuś jutro dostaję wypis ze szpitala.

-M: To dobrze. O której po ciebie przyjechać?

-J: Nie musicie bo Justin po mnie przyjeżdża. Tylko mu napisze żeby przyjechał do was żebyście dali mu moje ciuchy.

-M: Dobrze córcia uszykuję coś dla ciebie do ubrania. Ale ten twój Justin się martwi o ciebie.

-J: Mamus o nie jest mój jeszcze.

-M: dobra dobra. Koniec musisz się wyspać. Śpij dobrze.

-J: Papa dobranoc . Ucałuj tatę.

No i sie rozłączyłam. Jeszcze tylko napisałam smsa do Justina żeby pamiętał o tym żeby zabrać moje rzeczy z domu. I po jakiś 20 minutach zasnęłam w błogi sen. 





                                                                     
Trzeci rozdział za nami:)
I jak się podobał?

prosimy o komentarze:)

sobota, 1 marca 2014

Rozdział 2

TRZY DNI PÓŹNIEJ



Kolejna noc gdzie Krystian u mnie śpi, jest cudownie. Nagle się przebudziłam bo poczułam jak ktoś kładzie dłoni na moim brzuchu. Przestraszyłam się trochę, ale sobie przypomniałam, że tą noc spędziłam z moją
miłością. Odwróciłam się do niego twarzą, żeby zobaczyć czy śpi. No i spał, jak zabity więc sie nie myliłam. Wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Poszłam pod prysznic, jak się myłam to usłyszałam że otwierają się drzwi. Od razu wiedziałam kto to jest. Jakoś nie czułam obrzydzenia że mnie zobaczy nago czy coś takiego. Może dlatego, że wiedziałam, że planujemy nie długo swój pierwszy raz. Kabina prysznicowa była zamknięta, a on stał przy zlewie:

- Kicia długo jeszcze?- zapytał z niecierpliwością.

-A co, że ci się tak śpieszy?- cwaniacko zapytałam.

-Bo jestem głody, a sam się boje zejść na dół.

-Czego ty się boisz, tylko nie mów że moich rodziców?- zrobiłam oczy niedowiarka .

-No tak- zrobił oczka jak zbity kot .

Ja w tym czasie myłam włosy więc zaraz miałam kończyć. Jak spłukałam włosy, uchyliłam drzwiczki od kabiny i zobaczyłam że na szafce nie ma ręcznika, Krystiana nie było w łazience.

-Kochanie chodzi tu na chwile!- krzyknęłam do Krystiana.

-Dla ciebie pójdę na koniec świata.- krzyknął i wszedł do łazienki- w czym mogę pomóc?- zapytał się.

-W szafce tej koło drzwi na dole są duże ręczniki, podasz mi jeden bo nie chcę na chlapać po całej łazience?

Krystian podszedł do szafki i ją otworzył. Zrobił tak jak mu kazałam, schylił sie i wyciągnął ręcznik i podszedł do mnie:

-Więc co dostanę w zamian?- spytał.

-Może ja ci dam buziaka, a ty mi ręcznik?

-No dobrze.

Dałam mu buziaka, zabrałam mu ręcznik i wygoniłam go z łazienki. Wyszłam i się wytarłam dokładnie. Ubrałam się wcześniej przyszykowane ciuchy.


Później się dość mocno umalowałam i wysuszyłam włosy, zostawiłam je rozpuszczone bo się łanie układały. Wyszłam w łazienki, Krystek czekał już na łóżku. Ja od razu wyciągnęłam do niego rękę i ruszyliśmy do drzwi prowadzące z mojego pokoju na korytarz. Zeszliśmy do kuchni trzymając się za ręce, a przy stole siedzieli rodzice. Podeszłam do mamy po pocałowałam ją w policzek:

-Cześć rodzice!- krzyknęłam.

-A co ty tak wesoła dzisiaj?- zapytała mnie mama.

-A co już nie można sie przywitać z rodzicami- w tym momencie spojrzałam się na Krystiana z uśmiechem.

-Chłopie jak ona ma być taka codziennie to ty tu możesz zamieszkać- zaśmiał się tata popijając kawę.

-Może kiedyś się to stanie, ale nic nie zapeszam.- i się zaczął śmiać

Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do mnie do pokoju. Jak weszliśmy to od razu położyliśmy się na łóżko. Misiek włączył jakiś głupi film pt; ,,TED" . Szczerze to mi sie nie podobał. I tak nadeszła godzina 14:33, bardzo nam się nudziło więc postanowiliśmy pojechać do znajomych, a dokładnie do Jenny i Tomka ( oni już od kilku miesięcy mieszkali we własnym mieszkaniu ).Pojechaliśmy do nich ponieważ chcieli wszystkim ogłosić że się zaręczyli, ja i Krystian jako jedynie wiedzieliśmy o tym. Ubrałam się w tunikę i piękne rajstopy do tego piękne buty :




Jenny miała się ubrać podobnie. Jak dojechaliśmy zaparkowaliśmy pod domem
naszych i poszliśmy do drzwi. Otworzyła nam Jenny która była pięknie ubrana i cała aż lśniła z radości. Weszliśmy do środka i daliśmy im mały upominek. Później przyszli nowi goście i następni. Po jakieś godzinie jak każdy siedział przy stole Tomek wstał i ogłosił dobrą nowinę, wszyscy zaczęli gratulować i życzyć szczęścia. Po jakiś 2 godzinach zaczęła mnie strasznie boleć głowa, więc przeprosiliśmy Jenny i Tomka za to że wcześniej pójdziemy do domu. Krystian odwiózł mnie do domu, a sam pojechał do swojego. Umówiliśmy się na jutro że pójdziemy do kina na jakiś film. Poszłam od razu do mojego pokoju i że była godzina 19:48 więc poszłam spać.
 

 

Czwartek:

Dziwnie jest się nie spotykać od kilku dni z osobą którą się kocha, a to wszystko przez jego głupotę. A miało być tak pięknie, jak to każdy mówi. Każdy na pewno teraz sobie zadaje pytania typu ,,Czy oni zerwali?" , ,,Czy oni nie są już razem?", ,,Jak to się stało?". Cofnijmy się w czasie o kilka dni. Do dnia całego wydarzenia, przez które zrujnowało się moje życie. A zaczęła nowa miłości.

**************

Kilka dni wcześniej:

Krystian dzisiaj zaprosił mnie na kolacje aby uczcić naszą rocznice. Jesteśmy ze sobą już rok. To miał być nasz piękny wieczór, on nawet zarezerwował pokój w hotelu. Ale się pomyliłam co do niego.

Była godzina 14:06 a umówiliśmy się na 19 że spotkamy się w dość drogiej restauracji na miesicie. Więc miałam trochę czasu na wyszykowanie się. Postanowiłam że wezmę długą i relaksacyjną kąpiel w pianie. Najpierw wybrałam ciuchy w które się ubiorę, wybrałam piękną niebieską sukienkę:




 

Poszłam do łazienki aby zrobić to co zaplanowałam. Ciuchy położyłam na szafce obok drzwi i podeszłam do wanny żeby napuścić wody. Do wody nalałam dużo różnych olejków zapachowych. Rozebrałam się i weszłam do wanny, woda sięgała po szyje. Po około 45 minut siedzenia postanowiłam umyć włosy. Nalałam sobie na rękę mój ulubiony szampon i zaczęłam wcierać go w głowę. Później dokładnie spłukałam głowę i wypuściłam wodę z wanny. Wyszłam i ręcznikiem jednym owinęłam się pod pachami, a drugim owinęłam głowę w turban. Dokładnie wytarłam ciało i włosy, potem założyłam świeżą bieliznę. Mokre ręczniki powiesiłam na suszarce do prania żeby wyschły. Włosy wysuszyłam i ładnie upięłam w koka. Umalowałam się dość mocno jak na mnie. Po uczesaniu się i umalowaniu ubrałam wcześniej przygotowaną sukienkę i buty i wyszłam z łazienki. Podeszłam do łóżka na którym leżała torebka i wyjęłam z niej telefon aby zobaczyć która jest godzina. Była godzina 17:45 więc postanowiłam że już pójdę powoli. Zeszłam powoli po schodach i poszłam do salonu w którym siedzieli rodzice:

-Mamo i tako ja wychodzę i nie wrócę dzisiaj na noc, tak jak wam wczoraj mówiłam.

-Dobrze...-i  mama nie dokończyła swojej wypowiedzi.

-Co? Rozmazałam się na twarzy?- spytałam zdziwiona

-Nie, po prostu pięknie wyglądasz.- podeszła do mnie i mnie przytuliła.

Żeby nie być złą córką to i podeszłam do taty i dałam mu całusa w polika. Jak już stałam przy drzwiach i zakładałam płaszczyk to usłyszałam od taty:

-Tylko pamiętaj że my jeszcze nie chcemy być dziadkami !!!!

-Tak wiem zabezpieczenie jest najważniejsze, pamiętam!

I wyszłam z domu. Na zegarku była 18 więc miałam jeszcze godzinę do kolacji z Krystianem. Do tej restauracji miałam może z 30 minut piechotą. Więc się za bardzo nie śpieszyłam bo i tak wiedziałam że będę przed czasem.

*
Weszłam do tej restauracji i to co zobaczyłam przerosło mnie. Krystian siedział przy stoliku z jakąś młodą dziewczyną i się z nią całował

-Krystian co ty do jasnej cholery tutaj robisz?-powiedziałam oburzona

-Kochanie to nie tak jak myślisz!!!

-A całowanie to co to jest? Twoim zdaniem to nie jest zdrada? A ja cie kochałam!!!

-Misiek o czym ta dziewczyna mówi?- powiedziała dziewczyna.

-Kochanie poczekaj chwile .

-Do której mówisz ?- powiedziałam

-Kasia poczekaj!!!- krzyknął za mną jak wychodziłam, a przed tym walnęłam go w twarz.

Biegłam przed siebie tak przez pół miasta, dobiegłam do jakiegoś parku, sama nie wiedziałam gdzie on się znajdywał. Buty trzymałam w ręku bo mnie strasznie nogi bolały, więc je zdjęłam. Usiadłam pod jakimś drzewem i kolana podciągnęłam pod brodę. Siedziałam tak dobrą godzinę. I nagle poczułam jakąś dłoń na ramieniu, strasznie się przestraszyłam. Poderwałam się z ziemi i nie mogłam uwierzyć że to był on. Jak otarłam oczy to zobaczyłam że to jest Justin Bieber. Na dodatek zemną rozmawiał:

-Czemu siedzisz tutaj sama pod drzewem o tak późnej godzinie i jeszcze płaczesz?- zapytał mnie trzymając mnie za ręce.

-Nic po prostu dzisiaj rozstałam z moim chłopakiem w naszą pierwszą rocznice.- jeszcze bardziej się rozpłakałam.

-Widać że nie zasługiwał na taką piękną kobietę jak ty!

-Może i masz racje?- zapytałam go powoli się uśmiechając .

-No i widzisz już ci się uśmiech pojawił, mam pytanie może usiądziemy i pogadamy ?

-Z chęcią z tobą pogadam i usiądę

I poszliśmy kawałek ścieżką do pierwszej lepszej ławki:

-Może mi powiesz jak masz na imię? Ja ci się nie musze na pewno przedstawiać?- zapytał się z uśmiechem na twarzy.

- Nie musisz sie przedstawiać Justin, a ja mam na imię Kasia jest to polskie imię ale możesz mówić do mnie Katherine.

-A więc Katherine jak długo mieszkasz w Kanadzie, bo jak masz polskie imię to czyli mieszkałaś kiedyś w Polsce,?

-Już nie długo będzie 2 lata jak sie tu przeprowadziliśmy do Kanady, rodzice tu dostali prace, a dla mnie to była okazja aby chodzić tu do dobrej szkoły fryzjerskiej.- opowiedziałam mu całą historie w skrócie.

-A ile masz lat? Ja teraz skończę 19 w marcu. Sorry że cię tak wypytuje ale jesteś fajną dziewczyną- Justin się zarumienił jak to mówił.

-Ja w lipcu skończę 18 lat. I ty tez jesteś fajny jak na chłopaka który pociesz dziewczynę po rozstaniu!

Spojrzałam na telefon była godzina 21:49. Ale wiedziałam że do domu mi się nie śpieszy ponieważ miałam spać dzisiaj w hotelu z Krystianem, po naszej kolacji . A że wzięłam ze sobą cały portfel więc mogłam iść sama do hotelu i wrócić rano dopiero do domu. Ale nie wiedziałam gdzie tu jest dobry hotel:

-Justin mam pytanie nie typowe ale jednak. Gdzie tu jest dobry hotel?

-A czemu hotel myślałem że do domu pójdziesz?

-Chcę wszystko przemyśleć na spokojnie, ale i tak bym dzisiaj noc w hotelu spędziła.

-Tak zawiozę cię do hotelu w którym ja się zatrzymałem na dwa dni. I jak będziesz chciała nie marnować pieniędzy to w moim apartamencie jest jeszcze jeden wolny pokój. I nie bój się bo jestem w nim tylko ja.

-Jest mi bardzo miło z twojej propozycji, ale nie będzie ci to przeszkadzać?

-Nie i tak jeden pokój jest wolny.- odpowiedział zawstydzony.

-No to dobrze skorzystam z twojej propozycji.

Założyłam moje buty i poszliśmy do jego samochodu który stał nie daleko parku. I pojechaliśmy do tego hotelu. Był bardzo piękny  tak samo jak Justin. Tak, bardzo mi się on podoba. Weszliśmy do środka i poszliśmy do windy. Wjechaliśmy na 6 piętro czyli ostatnie, i ruszyliśmy do apartamentu. Justin dał mi swoją koszulkę bo nie miałam w czym spać. Jeszcze chwile pooglądaliśmy tv, ja już zasypiałam oparta o ramię Justina. Więc mnie zaniósł do mojego pokoju. I tak sie skończył ten dzień, spędzony z chłopakiem ale nie tym z którym miałam. Może kiedyś to się stanie tak jak chciałam, zobaczymy.



                                                                     
I jak wam się podoba?

Drugi rozdział za nami, mamy nadzieję że wam się podobał :)

1.marca i urodziny naszego wspaniałego Justina, więc życzymy mu wszystkiego najlepszego i aby ten dzień był dla niego wyjątkowy.

środa, 26 lutego 2014

Rozdział 1

Obudziłam się równo z budzikiem, przyznaję że nie wyspałam się, ale no cóż do szkoły trzeba iść się trochę pouczyć. Na dobry początek poszłam do łazienki się umyć. Umyłam głowę, wysuszyłam ją i uczesałam w wysoki kucyk. Umalowałam się dość mocno chociaż nauczycielki w szkole tego nie lubią, ale no cóż trzeba się podobać chłopakom. Potem poszłam do szafy aby wybrać coś do ubrania, był mały problem bo szafę mam bardzo dużą, ale po dużych namysłach ubrałam się w to 

Po ubraniu się zeszłam na dół do kuchni gdzie siedziała mama z moim śniadaniem

- Cześć mamo- powiedział z uśmiechem na ustach.

- Cześć córciu na którą masz dzisiaj do szkoły?- zapytała mnie chociaż nigdy tego nie robiła.

- Na 9:15 a co?

- A odwieźć cię?
- Nie, Krystian mnie zabiera.
Krystian to mój chłopak, jesteśmy razem już od roku. Ma 19 lat, a ja mam 18. Jest tylko rok różnicy ale jest cudownie, niektórzy mówią że chłopcy dojrzewają wolniej niż dziewczyny ale tak nie jest. Krystian miał być o 8:30, a była już godzina 8:15 więc musiałam się śpieszyć. 
W końcu nadszedł czas spotkania się z moim chłopakiem. Założyłam kurtkę, przed wyjściem pożegnałam się z mamą i tatą i wyszłam z domu. Na dworze czekał na mnie samochód, Krystian był oparty o maskę jak zwykle bo chciał się pochwalić samochodem, taki lans BMW. Podeszłam do niego i go pocałowałam
-Cześć kicia!- powiedział do mnie tak słodko

-Cześć misiu, jedziemy czy spóźnimy się do szkoły?

-Z tobą nawet na koniec świata!- zaśmiał się.

-Ha ha ha ha ale śmieszne!- zadrwiłam sobie z niego.
No i pojechaliśmy, w szkole byliśmy o 8:49 więc mieliśmy jeszcze trochę czasu aby przywitać się ze znajomymi. W tej szkole mam
dwie najlepsze przyjaciółki Jenny i Alison. W końcu zadzwonił dzwonek na lekcje, wszyscy poszli w swoich kierunkach. Tylko ja z Alison byłam w jednej klasie czyli w B, a Jenny była w C. Chłopaki czyli Krystian, Tomek czyli chłopak Jenny i Paweł chłopak Alison byli w jednej klasie czyli w trzeciej D. Czyli byliśmy w klasie drugiej z dziewczynami, a chłopaki w trzeciej, mieliśmy wspólny w-f. Dobrze że wszyscy mają tylko 7 lekcji, więc później wszyscy możemy iść razem na obiad
Po skończonych lekcjach wszyscy poszliśmy do knajpki i zamówiliśmy jedną wielką pizze. Jak każdy zjadł to każda dziewczyna ze swoim chłopakiem poszli w swoje strony, ja z Krystianem pojechaliśmy do niego bo miał pusty dom. Jak podjechaliśmy pod bramę na jego posesje, to Krystian wyją pilota aby otworzyć bramę. Brama się zamknęła jak wjechaliśmy na posesję. Weszliśmy do środka i poszliśmy do salonu aby zrobić lekcje na jutro. Po zrobieniu lekcji poszliśmy na taras bo było ciepło i był piękny zachód słońca . Na sam koniec dnia odwiózł mnie do domu. W domu byłam o 21:30 może parę minut później nawet. Byłam strasznie zmęczona, jedynie o czym marzyłam to szybki prysznic, padnięcie na łóżko i odpłynięcie w krainę morfeusza.


I już jest wtorek, kolejny zwariowanym dzień w moim pięknym życiu. Wszyscy mówią że mam życie jak z bajki, ponieważ mam pięknego chłopaka, dom i rodzinę, znajomych i wszystko co tylko zechce. Czy to jest życie jak z bajki? To ja do końca nie wiem. Na początek to samo co zawsze rano, poszłam do łazienki aby się umyć i przygotować. Kiedy wróciłam z toalety wybrałam ciuchy do szkoły.  





Jak się pewnie już domyślacie moim marzeniem jest zostać zawodową fryzjerką, może nawet zostać stylistką gwiazd takich jak np: Justin Bieber, One Directione itp. Jak spakowałam torebkę z potrzebnymi przyborami, zeszłam na dół. Odłożyłam torebkę na szafeczkę przy kurtkach i poszłam do kuchni, tam już siedział mój tata i palił papierosa
- Tato wież jak ja nie lubię jak palisz w domu!- powiedziałam z podniesionym tonem.
- Tak wiem że nie lubisz przepraszam....-i urwał zdanie, bo zadzwonił mój telefon.
- Przepraszam na chwile- powiedziałam i ruszyłam do salonu. Kiedy znalazłam swój telefon w torebce odblokowałam go i zaczęłam rozmawiać z Krystianem.

- Cześć kochanie- powiedział Krystian. 
- He,j co się stało że tak wcześnie dzwonisz?- spytałam zdziwiona, nigdy tak wcześnie do mnie nie dzwonił.

- A co już nie może twój chłopak usłyszeć twojego pięknego głosu?- spytał, a ja mogłam sobie wyobrazić jak się uśmiecha. 

-No można posłuchać ale wolała bym poczuci twoje usta i ich smak- powiedziała cwaniackim głosem. 

-No to może na 10 minut odwiozę cie do pracy, a jak skończysz to pojedziemy na obiad, co ty na to ?

-Według mnie może być, no to do zobaczenia za 10 minut misiu.

-No do zobaczenia,

Szybko zjad
łam śniadanie uszykowane przez tatę, bo mama była już w pracy. Po zjedzeniu poszłam umyć zęby. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, wyszłam na balkon w moim pokoju i zobaczyłam mojego księcia(szkoda że nie na białym rumaku). Zbiegłam na dół założyłam kurtkę, buty i wyszłam rzucając się na szyje Krystiana. Tata zaczął się śmiać stojąc w drzwiach i się patrząc. Pożegnałam się z nim i razem z Krystianem poszliśmy do samochodu. Całą drogę do salonu Krystian trzymał swoją rękę na moim kolanie(jakby ktoś się zastanawiał jak on zmienia biegi to Krystian ma automatyczną skrzynie biegów). W końcu dojechaliśmy do celu. Miałam jeszcze 30 minut do rozpoczęcia praktyk, więc siedzieliśmy w samochodzie przed budynkiem i całowaliśmy się cały czas. Po 25 minutach musiałam już iść bo musiałam się przebrać, ponieważ nie wytrzymam 7 godzin na 15 cm szpilkach. Ale Krystian nie chciał mnie wypuścić.

-Kicia nie idź jeszcze, proszę?- zrobił oczka jak kot ze Shreka.

-Misiek ale ja już muszę iść- powiedziałam ze smutną minką. 

-Ale chociaż powiedz o której kończysz?- zapytał mnie cwaniacko. 

-Ja dzisiaj kończę o 15 drogi misiu- odpowiedziałam na pytanie z uśmiechem.  

-No dobrze to ja po ciebie przyjadę i pojedziemy na obiad, ok?

-Oki.- dałam mu ostatniego całusa, wyszłam z samochodu i pokierowałam się do budynku gdzie mieścił się salon fryzjerski. Jak już weszłam od razu poszłam się przebrać

Ten dzień bardzo szybko zleciał, miałam kilka klientek i klientów. I w końcu nadeszła ta godzina, czas obiadu z miłościom mojego życia. Jak się ubierałam to sięgnęłam do torebki po telefon. Zobaczyłam sms od Krystiana.
,,czekam przed salonem . Kocham cię ♥" 

Na mojej twarzy pojawił się uśmiech jak to przeczytałam. Szybkim krokiem szłam do drzwi, po drodze pożegnałam się z koleżankami z pracy. Przez szybę zobaczyłam opartego o maskę samochodu Krystiana( znowu lans samochodem, powoli mnie to wkurza ), który palił papierosa. Wyszłam i od razu go pocałowałam i wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do restauracji. Po drodze i ja zapaliłam papierosa. Jak już dojechaliśmy na miejsce , to weszliśmy do środka restauracji i kelner pokierował nas do naszego stolika dla 2 osób pięknie nakrytego. Stolik był ustawiony w samym rogu sali koło okna. Kelner podszedł do nas aby zabrać nasze zamówienie. Po jakiś 25 minutach przyszły nasze dania. 

Po jakiś 2 godzinach Krystian odwiózł mnie do domu, oczywiście wszedł do środka. I tak do końca dnia u mnie siedział, potem się okazało że zasnęliśmy. O tyle dobrze że jutro nie musimy iść do szkoły bo piszą egzaminy, będziemy tak w domu siedzieć 3 dni, hura. Tak się stało że to była nasza pierwsza noc którą razem spędziliśmy(ale nie było seksu). I tak się skończył nasz dzień ja wtulona w niego, a on we mnie i słodko spaliśmy.




                                                                 
I oto pierwszy rozdział:)

Z góry przepraszamy za jakiekolwiek błędy i prosimy o komentarze jak ktoś przeczytał, to motywuje do dalszego pisania.

To do następnego:))