CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Kate
Minęły dwa dni, odkąd ostatni raz widziałam Justina. W żadnych gazetach na szczeście nie było naszych zdjęć z naszej nieudanej kolacji, jedyny plus z tego zdarzenia. Justin się nie odzywał, a ja nie chciałam być nachalna, więc nie próbowałam do niego dzwonić, mimo że za każdym razem jak brałam telefon do ręki miałam ochotę. Nie byłam pewna czy jest na mnie obrażony czy po prostu musimy poczekać aż cała ta drama o naszym wyjściu się uciszy.
Po południu, gdy rodzice byli w pracy siedziałam w swoim pokoju czytając "Igrzyska Śmierci". Nie mogłam chodzić jeszcze do szkoły, ponieważ lekarz tak powiedział, więc musiałam się nudzić w domu. Oczy mi się zamykały od czasu do czasu ze zmęczenia, gdy czytałam. Poprzedniej nocy nie spałam za dużo, ponieważ myślałam o Justinie. Ja naprawdę się w nim zakochałam. To tylko dwa dni, a ja już tak bardzo tęsknię. Tęsknie za jego dotykiem, jego uśmiechem, jego wszystkim.
- Kate, jesteś w domu?- otworzyłam szybko oczy, gdy usłyszałam moją mamę krzyczącą moje imię.
- Tak mamo, jestem na górze- odpowiedziałam szybko siadając na łóżku. Rozejrzałam się dookoła, zobaczyłam książkę leżąca na podłodze i telefon pomiędzy poduszkami. Musiałam zasnąć. Założyłam szybko kapcie na nogi i wyszłam z pokoju nie sprawdzając nawet telefonu, bo i tak nie było żadnej wiadomości.
- Dzień dobry kochanie- usłyszałam głos mamy, gdy weszłam do kuchni- wychodzisz gdzieś dziś?-spytała wyciągając zakupy na blat.
- Dzień dobry- odpowiedziałam biorąc jabłko do ręki- nie, raczej nie- powiedziałam i ugryzłam jabłko. Mama już nic nie odpowiedziała tylko wzięła się za robienie obiadu. Wątpię aby wiedziała, przez co przechodzę, ale wiedziała, że lepiej się nie odzywać- a może jednak gdzieś wyjdę- powiedziałam szybko i pobiegła do swojego pokoju.
Justin
Dwa dni temu spieprzyłem wszystko pomiędzy mną, a Kate. Gdy odwiozłem ją do domu pożegnałem się i w tym samym momencie zadzwonił do mnie Scooter. Dowiedziałem się, że zrobiłem bardzo dużą dramę zabierając Kate do restauracji, a, poza tym to powiedział że jadę w trasę za dwa tygodnie.
W ten sam dzień spakowałem się, pożegnałem się z rodziną i musiałem wrócić do Los Angeles, aby wszystko przygotować do trasy. Nie dzwoniłem do Kate, co mógł bym jej powiedzieć " hej Kate,muszę wyjechać w trasę, miło było Cię poznać, może jak wrócę to się spotkamy", to by było najgorsze co mógłbym zrobić. Nie byliśmy parą. Wiedziała, że ją lubiłem, kochałem, powiedziałem jej to, ale to, by nie wypaliło, ona potrzebowała kogoś, kto będzie przy jej boku cały czas, a nie kogoś, kto przyjeżdża do domu raz na kilka tygodni. Mam nadzieje, że kiedyś to zrozumie.
- Justin, jesteś gotowy?- usłyszałem głos Alfredo, który wszedł do pokoju. Mieliśmy spotkanie w sprawie trasy, musieliśmy wszystko omówić i dokonać różnych decyzji. Nie rozumiem tylko dlaczego ja się dowiaduje o trasie tak późno.
- Tak, już idę- odpowiedziałem i wstałem z ciemnej sofy. Wszedłem do jasnego pokoju w którym znajdowali między innymi Scooter, Kenny, Alfredo,Alison i inni. Usiadłem na swoim miejscu, a Scooter zaczął rozmowę. Nie mogłem się skupić, w moich myślach była tylko Kate. Co ona sobie pomyśli, gdy się dowie, że wyjechałem od tak sobie i nie powiedziałem jej nic? Może zrozumie, że tak będzie najlepiej.
- Justin skup się- skarcił mnie Scooter. Usiadłem prosto na krześle, wyrzuciłem Kate ze swoich myśli i skupiłem się na trasie. Trasa miała być perfekcyjna, wszystko miało być dobrze zrobione, aby moi fani i moje Beliebers nigdy tego nie zapomniały.
Kate
- Mamo wychodzę i nie wiem, o której wrócę, nie czekaj na mnie- krzyknęłam, gdy Alison i Jenny podjechały pod mój dom. W odpowiedzi usłyszałam krótkie "dobrze" i wybiegłam z domu. Nie wiem, co się działo z Justinem i jak nie chce do mnie się odezwać to w porządku, ale ja w domu przez cały czas nie będę siedzieć. Z racji tego, że dawno nigdzie z dziewczynami nie wychodziłyśmy, postanowiłyśmy, że wybierzemy się do jakiegoś baru za miastem.
Jechałyśmy przez dłuższą chwilę przez piękne ulice Stratford, gdy w końcu zaczęłyśmy się kierować w stronę Toronto. Nie opodal był mały bar z dobrym jedzeniem. Pamiętam jak kiedyś tutaj przyjeżdżałyśmy co weekend, ponieważ mają bardzo dobre frytki. Jadąc drogą i plotkując o tym co się działo w szkole przez ten czas, kiedy mnie tam nie było, radio przykuło bardziej moją uwagę. Zamiast skupić się na dziewczynach i ich rozmowie o balu na zakończenie roku szkolnego, skupiłam się na męskim głosie, który mówił o Justinie.
Nowe wieści: Justin Bieber powiadomił dzisiaj swoich fanów na portalu społecznościowym, twitter, o jego nowej trasie koncertowej, która zaczyna się za dwa tygodnie w Londynie...
Tylko tyle usłyszałam, reszty już nie chciałam. Oparłam się o tylne siedzenie i spojrzałam za okno. On wyjechał. Wyjechał nie mówiąc mi nic. Ja go lubiłam, kochałam, a on tak po prostu odszedł. Oczy zaczęły mnie szczypać i słona ciecz zaczęła spływać po moich policzkach. Szybkim ruchem je wytarłam i zamknęłam oczy aby się uspokoić. Żadna z dziewczyn na szczęście nic nie zauważyła i dalej rozmawiały o balu.
Gdy dojechaliśmy na miejsce uśmiechnęłam się sztucznie i ruszyłam z dziewczynami w stronę baru. Nie było za dużo ludzi i mogliśmy łatwo sobie znaleźć jakieś miejsce. Wybrałyśmy stolik dla czterech osób przy oknie.
- To, kiedy wracasz do szkoły?- spytała Alison, gdy jedna z kelnerek położyła nam menu na stolikach i odeszła.
- Nie wiem- odpowiedziałam ruszając ramionami- lekarz mówił, że dopiero za miesiąc, ale myślałam, aby przyjść w przyszłym tygodniu, strasznie mi się nudzi w domu- dokończyłam i uśmiechnęłam się do nich.
Nikt nic nie odpowiedział i każda skupiła się na menu. Gdy kelnerka wróciła z powrotem cała trójka zamówiła to samo. Colę i frytki z hamburgerem.
- Muszę do toalety- powiedziałam wstając od stolika i idąc na drugi koniec pomieszczenia za znakiem, gdzie znajduje się toaleta. Mijając ludzi przy swoich stolikach w końcu dotarłam do toalet.
- Ałł- usłyszałam, gdy otworzyłam drzwi. Zamknęłam je z powrotem i zobaczyłam wysokiego bruneta obierającego się o ścianę i trzymającego się za nos.
- O mój Boże, wszystko w porządku?- spytałam szybko i podeszłam do niego.
- Tak, nie umrę od tego- zażartował i się uśmiechnął.
- Ja naprawdę nie chciałam cię uderzyć- powiedziałam stojąc przed nim .
- To nie swoja wina- powiedział i spojrzał na mnie- te korytarze są po prostu za małe i nie można się zmieścić- dokończył i uśmiechnął.
- Hej Jake, idziesz?- usłyszałam głos i razem z chłopakiem obróciliśmy głowy w tamtą stronę.
- Tak, już idę- chłopak, który stał przede mną odpowiedział- przepraszam muszę iść- powiedział i zaczął odchodzić, a ja ruszyłam zaraz za nim do damskiej toalety- hej, jeszcze jedno- odwrócił się i teraz staliśmy twarzą w twarz. Było trochę niezręcznie- jak masz na imię?- spytał.
- Kate- odpowiedziałam szybko i się lekko uśmiechnęłam.
- Więc Kate, miło było cię poznać- powiedział odwracając się i odchodząc.
- Hej- teraz ja się odezwałam- Jake, tak?- spytałam, na co chłopak pokiwał głową- ciebie też- dokończyłam i weszłam do łazienki z wielkim uśmiechem na twarzy.
Jak wam się podoba?
Ciekawe co się dalej wydarzy:)
Bardzo prosimy o jakikolwiek komentarz, może być nawet kropka, to motywuje:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz