niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 3

Kate
Obudziłam się o 9. Leżałam w wielkim łóżku, a na przeciwko łóżka spał Justin na kanapie. Zaczęłam go budzić po cichu.

-Justin! - szepnęłam. Ten tylko przewrócił się na drugi bok. Jeden raz i drugi i trzeci i nic, więc się wkurzyłam i krzyknęłam głośniej.

-Justin wstawaj !- on aż spadł z łóżka, a ja się poderwałam z łóżka i do niego podbiegłam, klękłam koło niego - nic ci nie jest ? i dlaczego śpisz na kanapie, jak masz swoje łóżko w pokoju obok?

-Ja cię przepraszam ale.... tak się na ciebie patrzyłem jak pięknie śpisz że sam zasnąłem.-zaczerwienił sie.

Jeszcze chwile pogadaliśmy, wymieniliśmy się numerami telefonów i poszłam do łazienki sie ubrać w strój z wczorajszego fatalnego dnia. Po zjedzeniu śniadania którą zamówił JB do apartamentu, odwiuzł mnie do mojego domu. Pod domem jeszcze chwile pogadaliśmy i umówiliśmy się, że on mnie zaprasza na kolacje jako przeprosiny za poranek. No i poszłam do domu, stojąc prze drzwiach pomachałam mu jeszcze no i weszłam po tem do domu. Wchodząc do salonu nie obeszło się bez masy pytani kto mnie przywiózł? Gdzie Krystian? i tak dalej i tak dalej. Mnustwo było tych pytani, a ja im odpowiedziałam krótko i na temat:

-Mamo i tato Krystian mnie zdradzał od dłuższego czasu, ten chłopak który mnie przywiózł to Justin mój przyjaciel u którego wczoraj nocowałam bo nie chciałam wracać do domu.- powiedziałam ze łzami w oczach i od razu podbiegła do mnie mama i mnie przytuliła nic nie mówiąc. Tata z tego co widziałam był strasznie wkurzony bo walną ręką o stół w kuchni.

Po tem poszłam prosto do swojego pokoju. Wchodząc do pokoju oparłam się o drzwi i zobaczyłam zdjęcia moje i tego zdrajcy. Momentalnie się załamałam i osunełam się na podłoge.

Wstałam z podłogi i poszłam się do łazienki się umyć. Po szybkim przysznicu ubrałam się w dresy i wyszłam z łazienki.




Podeszłam do komody i zwaliłam wszystkie zdjęcia na podłoge, szklane ramki się potłukły. I znowu zalała mnie fala łez, upadłam na kolana. Wstałam z podłogi i poszłam na łóżko na którym leżał telefon. Napisałam smsa do Justina. 

,, Przepraszam ale nie dałam rady. To wszystko mnie przerosło wybacz. Żegnaj ;( " 
Wysłałam z łóżka, zabrałam kawałek szkła i poszłam do łazienki. Usiadłam na podłodze opierając się o wanne. Zrobiłam kilka kresek na nadgarsku szkłem, krew zaczeła lecieć tak samo jak moje łzy. Po jakiś 20 minutach koło mojej ręki pociętej była wielka kałóża krwi, a mi było słabo. Usłyszałam kroki w moim pokoju, ale nie byłam w stanie już krzyczeć. Było mi już czarno przed oczami.

Justin

Jest godzina 16, siedzę sobie z mamą w salonie i oglądamy film pt,, Last song". W pewnym momęcie dostałem smsa od osoby w której się chyba zakochałem. Po otworzeniu wiadomości zamurowało mnie
,,Przepraszam ale nie dałam rady. To wszystko mnie przerosło wybacz. Żegnaj ;( "
 Czy ona się właśnie zemną pożegnała? Co ona zrobiła? Momentalnie kilka łez spłyneło mi po policzku i zerwałem sie na proste nogi. Moja mama nie wiedziała co się dzieje ze mną. W biegu złapałem za kluczyki i wybiegłem z domu kierując się w stronę samochodu. Nie patrząc na przepisy jakie panowały na drodze, pędziłem do niej jak wariat. A jak sobie coś zrobiła? Co ja wtedy zrobię z sobą? Właśnie podjechałem pod jej dom. Wybiegłem z samochodu jak oparzony i pobiegłem do jej drzwi wejściowych i zaczełam w nie walić. Otworzyła mi jej mama:

-Co się dzieje młody człowieku że tak uderzasz w te drzwi?

-Dzień dobry. Przepraszam ża moje zachowanie ale czy jest Kate w domu bo dostałem bardzo dziwnego smsa i chciałem to sprawdzić ? - jej mama się na mnie patrzyła jak na wariata jakegoś.

-Tak jest, siedzi spokojnie u siebie w pokoju. Po schodach i drugie drzwi na lewo. - powiedziała spokojnie jak gdyby nic. Może ona nic nie wiedziała? Nie wiem mniejsza z tym ja sie musze upewnić.

Wbiegłem po schodach na górę i z wskazówkami jej mamy trafiłem do jej pokoju. Zapukałem kilka razy, ale nikt się nie odezwał więc wszedłem do środka. W pokoju nikogo nie było, a jej mama mówiła że jest w pokoju. Zobaczyłem że drzwi od łazienki są lekko uchylone więc je otworzyłem. To co zobaczyłem zamurowało mnie, a łzy zaczęły spływać po moich policzkach coraz bardziej. Zobaczyłem Kate leżącą w kałuży krwi. Nie wiedziałem co mam robić czy zawołać jej rodziców czy podbiec do niej. Ale postanowiłem że zrobię to i to:

-Pomocy! Proszę tu przybiec! Proszę !-wydarłem się przez łzy.

Podbiegłem do niej i zacząłem sprawdzać czy żyje. Dzięki bogu wyczułem puls. Położyłem jej głowę na kolanach, a na jej nadgarstku przywiązałem kawałek ręcznika żeby zatamować krwawienie. Zacząłem do niej mówić za nim przyszli jej rodzice:

-Kate nie zostawiaj mnie proszę. zakochałem się w tobie i nie możesz mnie teraz zostawić. Błagam cię.- Nagle usłyszałem w pokoju kroki i głosy.

- W łazience szybko tutaj proszę- wydarłem się przez łzy.

Wszystko szybko się toczyło. Zaraz przyjechała karetka i ją zabrali do szpitala. Od razu tam pojechałem z jej rodzicami.

**
Siedzimy w tym szpitalu już dobre dwie godziny i czekamy aż wyjdzie lekarz i coś nam powie o stanie Kate. Tak się o nią martwie jak o nikogo innego no oprócz moich dziadków i mamy. Wkońcu po jakimś czasie wyszedł lekarz z pokoju i odrazu jej rodzice zerwali się z siedzenia:

-Panie doktorze i co z nią jest? Wyjdzie z tego?-zapytała zdenerwowana mama.

-Spokojnie jej stan jest stabilny, straciła dużo krwi dlatego ma podawane jednostki. Spokojnie wyjdzie z tego. Proszę sie tak nie martwić na zapas. Jakby jakieś pytania czy coś to jestem u siebie w gabinecie.

-A czy można do niej wejść? - zapytałem nie pewnie.

-Tak można, ale nie wszyscy na raz. Ona jest przytomna, ale jest strasznie zmeczona i wyczerpana.- powiedział lekarz i odszedł gdzieś za rogiem.

Najpierw weszli rodzice, bo ja nie byłem w stanie. Cały czas mam obraz jak ona leży w kalurzy krwi w jej łazience. Więc ja jeszcze sobie poczekam na korytarzu dopuki jej rodzice nie wyjdą.

KateLeżałam na tym białym i sterylnym łóżku. Było mi strasznie nie wygodnie, a na dodatek strasznie bolała mnie ręka i było mi słabo. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. Spojrzałam i już myślałam że zobaczę w nich Justina ale jednak nie, to byli rodzice. Mama od razu do mnie podbiegła i zaczęła mnie przytulać i się pytać dlaczego to zrobiłam:


-Córcia czemu to zrobiłaś? Czemu chciałas się zabić?- zadawała pytania mama, a ja nie byłam w stanie odpowiedzieć. Jedynie co powiedziałam to cichę przepraszam. Z czasem zaczełam sobie przypominać co się wczoraj działo. Przypomniałam sobie jak tak tam leżałam ale nic nei widziałam już jedynie co to słyszałam, to słyszałam bardzo dobrze mi znany głos a to był Justin. Słyszałam jak powiedział że, się wemnie zakochał i żebym go nie opuszczała. Chwila czy ja na pewno dobrze zrozumiałam? Czy on się wemnie zakochał? Teraz miałam dużo pytań w głowie.

-Mamuś......-zawołałam a mama sie zerwała z siedzenia.

- Coś się dzieje?-zapytała zmartwiona mama

-Nie nic się nie dzieje. Mam tylko pytanie czy przyjechał może Justin?

-Mała to on cię uratował. Ja z mamą siedzieliśmy w salonie jak nagle usłyszeliśmy walenie do drzwi. Jak mama mu otworzyła to miał łzy w oczach jak mówił, że napisałaś dziwnego smsa do niego. A jak nas zawołał na górę do ciebie to był tak zapłakany jak byś była jego całym światem- powiedział tata z uśmiechem na twarzy.-Justin siedzi na korytarzu już kilka godzin.

-A możesz go tu zawołać tatusiu ?

- Oczywiście już go wołam. Chodź Paula zostawimy ich samych. Niech pogadają sobie. ( Paula mama Kate )-i wyszli z sali, a ja czekałam aż wejdzie Justin.

Wkońcu się doczekałam. Zobaczyłam w drzwiach Justina i odrazu uśmiech pojawił mi się na twarzy. Pierwsze co zrobiłam to go prypuliłam najmocniej na świecie i wyszeptałam mu do ucha:

-Nigdy cię już nie opuszę.

Po jego twarzy było wydać ze się zawstydził, a na jego policzkach można było dostrzec kolor czerwony. Gadałam z nim dobre 3 godziny, wkońcu przyszedł lekarz:

-A co tu tak wesoło? Pani Kate miała odpoczywać.-  powiedział lekarz z założonymi rękami na klatce piersiowej.

-Tak wiem panie doktorze, ale przynim czuję się odrazu lepiej.-pokazałam palcem na chłopaka który siedział na krzesile obok mojego łóżka. Justin odrazu zaczoł się śmiać.

-To niech on może wogóle dzisiaj stąd nie wychodzi to wyzdrowiejesz do końca i jutro wyjdziesz stąd.- zaśmiał sie lekarz.

-A proszę pana kiedy ona dostanie wypis ze szpitala?- zapytał Justn z niepewnością w głosie.

-Jak wszystko dobrze pójdzie to jutro rano będzie już mogła jechać do domu, ale do szkoły pójdzie dopiero nie prędzej jak za miesiąc.

Gadałam jeszcze z Justinem dobrą godzine ale na zagarku zrobiła się już 22 wiec Justin powoli musiał się zbierać do domu:

-Justin chyba do domu musisz już jechać się wyspać.- powiedziałam troskliwie

-No dobrze, ale obiecuję że jutro po ciebie rano przyjadę i spędzimy ten dzień we dwójkę tylko.- powiedział to z cwaniackim wyrazem twarzy.- No to do jutra księżniczko.- I ucałował mnie na dowidzenia z policzek i zniknoł gdzieś za drzwiami.

Ja jeszcze tylko zadzwoniłam do mamy: ( J- ja , M-mama )

-J: Mamuś jutro dostaję wypis ze szpitala.

-M: To dobrze. O której po ciebie przyjechać?

-J: Nie musicie bo Justin po mnie przyjeżdża. Tylko mu napisze żeby przyjechał do was żebyście dali mu moje ciuchy.

-M: Dobrze córcia uszykuję coś dla ciebie do ubrania. Ale ten twój Justin się martwi o ciebie.

-J: Mamus o nie jest mój jeszcze.

-M: dobra dobra. Koniec musisz się wyspać. Śpij dobrze.

-J: Papa dobranoc . Ucałuj tatę.

No i sie rozłączyłam. Jeszcze tylko napisałam smsa do Justina żeby pamiętał o tym żeby zabrać moje rzeczy z domu. I po jakiś 20 minutach zasnęłam w błogi sen. 





                                                                     
Trzeci rozdział za nami:)
I jak się podobał?

prosimy o komentarze:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz