-Ale ten pani chłopak się o panią troszczy.- powiedział lekarz kiedy zobaczył Justina na korytarzu.
-Ale to nie jest mój chłopak, to jest mój dobry przyjaciel.- powiedziałam zakłopotana.
-A to najmocniej przepraszam. Przyniosę pani zaraz wyniki badań i wypis wraz z receptą na lekarstwa.-powiedział mój lekarz i od razu odszedł.
Ja wraz z Justin weszłam do pokoju aby się uszykować. Ciekawe kto wybierał mi ciuchu. Ale podejrzewam że Justin. Zabrałam torbę od niego i poszłam do łazienki się przebrać. Z torby wyciągnęłam o to taki piękny komplet :
Z łazienki wróciłam po jakiś 15 minutach.Wiadomo musiałam się jeszcze pomalować żeby nie było widać moich worów pod oczami. Justin siedział na łóżku i uważnie mi się przyglądał:
-Czemu się tak na mnie patrzysz? Jestem gdzieś brudna czy co?-powiedziałam z niepewnością w głosie.
-Jesteś taka piękna że aż ...-nagle przeszkodził mu lekarz. Justin spuścił głowę w dół i słuchał co mówi lekarz.
-Przepraszam że przeszkadzam ale mam pani wypis i wyniki badań. W wynikach nic nie widać niepokojącego wiec na to wygląda że wszystko wróciło do normy. Po za tym bardzo ładnie pani wygląda. Życzę dużo zdrowia na przyszłość.- powiedział lekarz, wręczył mi potrzebne papiery i wyszedł. Justin tylko się spojrzał i uśmiechną.
- To co, gotowa już?- Justin spytał i wstał z łóżka.
-Tak, możemy już jechać.
Wyszliśmy ze szpitala, Justin trzymał mnie pod rękę ponieważ się bał że się wywrócę i sobie coś zrobię, nawet mi torby ponieść nie dał bo powiedział że jestem jeszcze słaba. Bardzo kochany jest, będzie kochanym mężem w przyszłości. Po dojściu do auta Justina otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen. Moją torbę wrzucił szybko do bagażnika i zaraz pojawił się za kierownicą:
-To gdzie Panią zawieść?- powiedział cwaniacko Justin.
-A gdzie mnie pan zabierze?- spytałam z uśmiechem.
-A może nad jezioro pojedziemy? Chcę z tobą pogadać poważnie.
-Justin boję się ciebie jak chcesz zemną poważnie pogadać....- powiedziałam nie pewnie bo myślałam o tym co powiedział do mnie gdy byłam prawie nieprzytomna.
-Nie bój się naprawdę. Tylko się przejdziemy po plaży bo jest ciepło i pogadamy.
-No dobrze.
Jechaliśmy dobrą godzinę i w końcu dojechaliśmy. Plaża była przepiękna chociaż było południe. Dobrze że było mało ludzi. Po jakieś godzinie spacerowania po piasku i się bawienia w berka, Justin złapał mnie za rękę i mnie przytrzymał przed sobą:
-Nie mogę dłużej zwlekać muszę zacząć tą rozmowę.- powiedział zdenerwowany Justin
-Justin o co chodzi? Od rana nie jesteś sobą.
-No bo ja ...- urwał w połowie zdania, puścił moją dłoń i ruszył przed siebie.
-Justin stój!-wydarłam się najgłośniej jak umiałam. Justin nie wiedział co sie dzieje.- powiesz mi wkońcu o co chodzi do kuźwy nendznej chodzi już mam dość tego, od kilku godzin próbujesz mi coś powiedzieć ale jakoś nic ci z ust nie może wyjść. Miałam się nie denerwować ale jakoś ci to nie idzie.-zdenerwowana odwróciłam się i zaczęłam iść w drugą stronę.
Nie wiedziałam co robić, gdzie iść, co mówić. On coś przede mną chowa i boi się mi to powiedzieć. Odeszłam od niego może jakieś 100 metrów, nie wiem nie zwracałam na to uwagi po prostu szłam przed siebie. Nagle poczułam czyjąś ręka na ramieniu i szarpnięcie. Odwróciłam się gwałtownie i poczułam czyjeś usta na moich, miałam zamknięte oczy więc nie widziałam. Powoli je otworzyłam i zobaczyłam czekoladowe oczy Justina:
-O to mi chodzi od początku tamtego i dzisiejszego dnia. Zakochałem się w tobie ale nie wiedziałem jak ci to powiedzieć. Jak już miałam powiedzieć, to cały czas coś przeszkadzało. W tedy co cię uratowałem, myślałem że się cały świat zwala na mnie.- patrzał prosto w moje oczy i miał łzy w oczach które powoli spływały mu po policzkach. I co ja mam teraz zrobić?
- Justin....
-Tak wiem nie mam u ciebie szans...- Przerwał mi Justin. Staliśmy w tym samym miejscu. Nagle usiadłam na piasku z twarzą w rękach.
-Justin nie dajesz mi dokończyć jak chcę coś powiedzieć- powiedziałam oburzona- nie wiesz co chce powiedzieć i nie mów za mnie. Chciałam powiedzieć że po tej akcji w łazience coś we mnie pękło.- on nadal nic nie mówił - jak wszyscy myśleli że ja jestem nie przytomna to ja wszystko słyszałam co mówicie, a najbardziej ciebie słyszałam. Jak mówiłeś że mnie kochasz i żebym cię nie opuszczała. Ja już cię nigdy nie chcę opuścić.- zaczęłam płakać. Justin nic nie mówił tylko przysunął się bliżej mnie i przytulił. Wtuliłam się w jego szyję i próbowałam się uspokoić. Justin siedział i się nie odzywał, jedną ręką bawił się moimi włosami,a drugą gładził mnie po plecach.
Kiedy uspokoiłam się na tyle aby znowu rozmawiać, odsunęłam się lekko od Justina i spojrzałam na niego. wytarł moje zły z twarzy i się uśmiechnął.
- Jedziemy coś zjeść?- spytał po kilku minutach.
- Jasne- odpowiedziałam i wstałam z piasku tak jak Justin. Złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę samochodu- to gdzie jedziemy?- spytałam siedząc już w samochodzie.
- A na co masz ochotę?- Justin spytał uruchamiając samochód.
- Może na pizze- powiedziałam i zapięłam pasy
- Okey- Justin wyjechała na drogę i zaczęliśmy się kierować w stronę centrum. Nie wiedziałam gdzie jechaliśmy, ale mogłam zaufać Justinowi.
Weszliśmy do małego baru który był poza miastem i miał przepiękny widok na miasto. Usiedliśmy na dworze i zamówiliśmy dużo pizzę z podwójnym serem. Wątpię abyśmy zjedli całą, była z byt duża.
Gdy kelnerka przyniosła nam pizzę, poczułam że naprawdę byłam głodna. Po piętnastu minutach obydwoje byliśmy najedzeni. Pizza była na prawdę duża więc tylko połowę z niej zjedliśmy. Siedzieliśmy jeszcze kilka minut rozmawiając, aż w końcu nadszedł czas abym wróciła do domu, bo mama dzwoniła już do mnie ze sto razy.
Justin spakował pizzę i oddał ją jednemu z bezdomnych którzy tam się kręcili. To miło z jego strony.
Droga do mojego domu nie trwała długo, kilka minut. Nikt z nas się nie odzywał.Tak szczerze to nie wiedziałam na czym dokładnie stoimy ale to przyjdzie z czasem. Kiedy byliśmy pod domem pożegnałam się z Justinem i pocałowałam go w policzek. Umówiliśmy się także że juro gdzieś razem wyjdziemy ale żadne nie wiedziało co będziemy robić.
Gdy weszłam do domu tata był w kuchni i robił sobie kawę.Dowiedziałam się że mama wyszła gdzieś do koleżanki,a on miał oglądać jakiś mecz. Ja natomiast wzięłam sobie coś do jedzenie i poszłam do pokoju. Rozpakowałam swoją torbę, zjadłam i poszłam wziąć szybki prysznic.
Po prysznicu położyłam się na łóżku i zasnęłam.
I jak wam się podoba?
Czwarty rozdział za nami. Miłego czytania xx

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz